Dla wielu rodzin, także z dzieckiem i z kredytem mieszkaniowym do płacenia, 9 tys. miesięcznie w domowym budżecie to nie jest wcale mała suma. A nie korzystają z poselskich ulg. Poseł narzeka też, że i jedzenie w Warszawie kosztuje go za dużo. A przecież w stolicy wciąż działają bary mleczne. Choć polityk SLD może już nie pamiętać, że to jego partia solidnie obcięła dla nich dotacje. Czy kogoś jednak dziwi, że narzekania jak wyżej najczęściej słyszymy z ust liberałów i tzw. lewicy?