Dokładnie dwa lata temu, 5 grudnia 2017 roku, portal Niezalezna.pl opublikował nieznane wcześniej nagranie, na którym widać jak z Biura Krajowego PO przy ulicy Wiejskiej, nieopodal Sejmu, wychodzi - wraz z politykami PO - grupa sędziów, w tym I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa Waldemar Żurek oraz były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński. Sędziom towarzyszyli m.in. lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, wiceszef Platformy Obywatelskiej Borys Budka i poseł (obecnie senator) Krzysztof Brejza.

Głos w tej sprawie zabrał wówczas poseł Borys Budka. Tak tłumaczył obecność sędziów w budynku, gdzie mieściły się biura partii.

- To jest film, który został nagrany przed wysłuchaniem publicznym, oficjalnym w Sejmie, na który klub Platformy zapraszał między innymi te osoby. Szukanie tutaj sensacji jest kolejną manipulacją (...) Trzeba było usiąść, porozmawiać jak ona ma wyglądać, podzielić czas wystąpień. Prosto z tego spotkania udaliśmy się do Sejmu

- mówił.

Z tej wypowiedzi jasno wynika, że sędziowie byli w siedzibie Platformy Obywatelskiej. Dziś w jednym z programów "Rzeczpospolitej" do sprawy wrócił Andrzej Rzepliński - jeden z "bohaterów" filmu. Co się okazuje? Były prezes Trybunału Konstytucyjnego mówi zupełnie coś innego.

- To było ostatnie wysłuchanie publiczne w sprawie ustawy o charakterze konstytucyjnym, bo to chodziło o ustawę o Sądzie Najwyższym, gdzie 853 razy pojawiło się słowo "dyscyplinarnie" w różnych odmianach. Wicemarszałek senatu Borusewicz załatwił, że będzie wysłuchanie publiczne w sali, o ile pamiętam, Daszyńskiego

- wskazał Rzepliński.

Po czym powiedział, że sędziowie weszli do budynku, by czekać w holu, bo... było gorąco.

- Myśmy czekali, ponieważ było bardzo gorąco, to w holu tego gmachu, gdzie się mieszczą biura Platformy Obywatelskiej, ale nie w siedzibie Platformy. Czekaliśmy na sędziego Strzembosza (...) Wyszliśmy, a tam już polowali dziennikarze mediów narodowych. Szliśmy do Sejmu. Dlaczego szliśmy razem? Dlatego, że tylko razem z marszałkiem Borusewiczem mogliśmy wejść, jako ci, którzy mieli zabrać głos w czasie tego wysłuchania publicznego. Byśmy nie weszli indywidualnie

- stwierdził.

Jedno jest pewne - w tej sprawie ktoś mija się z prawdą. Tymczasem, przypomnijmy nasz film sprzed dwóch lat, pokazujący słynne wyjście sędziów z budynku, gdzie mieści się siedziba Platformy Obywatelskiej.