„Drugie sumienie” to najstarszy zachowany film reżysera. Powstał w łódzkiej szkole filmowej w sierpniu 1953. Później zaginął. Maciej Replewicz jako pierwszy opisał etiudę w swojej najnowszej książce „Stanisław Bareja Alternatywnie”, wydanej przez Wydawnictwo Zysk i Ska w 90. rocznicę urodzin Mistrza Polskiej Komedii.

- To wspaniale, że udało się odnaleźć ten film. Wiedziano, że powstał, ale nikt, włącznie z historykami filmu i znajomymi Barei, nie wierzył, że przetrwał, gdyż zrealizowano go na łatwopalnej taśmie celuloidowej

– mówi nam Maciej Replewicz.

Etiudę Barei odnaleźli pracownicy łódzkiej filmówki. Produkcja wkrótce zostanie poddana cyfrowej obróbce obrazu, a później będzie udostępniona za darmo na stronie internetowej uczelni.

– Nie chcę za dużo zdradzać, ale film jest zaskakujący. Nie jest to komedia. Etiuda powstała na podstawie pierwszego aktu dramatu „Niemcy” Leona Kruczkowskiego. Główną postacią jest podoficer hitlerowski niemieckiej policji, a akcja rozgrywa się w okupowanej Polsce. Mimo, że etiuda została zrealizowana przez studenta czwartego roku, widać było już potencjał na dobrego reżysera. Co ciekawe, w tym filmie nie ma żadnej propagandy, typowej dla czasów, w których powstał

– opowiada Replewicz.

W książce „Stanisław Bareja alternatywnie” autor stwierdza: „Reżyser starał się zbudować napięcie, widz nie jest pewien, czy Hoppe zachowa się jak człowiek, czy też typowy hitlerowski zbrodniarz-służbista. Biorąc »na warsztat” typowo propagandowy utwór, Bareja nie poszedł na ideologiczną łatwiznę według obowiązujących wówczas sowieckich, socrealistycznych kanonów” (str. 60). W książce znalazły się też dwa kadry z etiudy i ciekawy opis – kto wystąpił w filmie oraz kto pomagał przy jego realizacji. Jest również fragment listu Barei do dziekanatu z 30 października 1970 roku, bo jak się okazało, reżyser nie otrzymał absolutorium za tę etiudę, choć absolutorium za nią otrzymał operator kamery Borys Punczew. „Dlaczego zastosowano podwójne kryteria dla reżysera i operatora?” – zastanawia się autor książki.

Choć Stanisława Bareję znamy jako reżysera, był także świetnym rysownikiem, karykaturzystą, pływał i nurkował jak wyczynowiec i... znakomicie gotował. Tylko nieliczni wiedzą, że był odważnym konspiratorem. Już od 1977 r. wspierał Komitet Obrony Robotników, a 3 lata później w brawurowy sposób przemycił na dachu swojego auta maszynę offsetową dla Solidarności. Stąd tytuł „Stanisław Bareja alternatywnie". Książka to więcej niż sztampowa biografia typu „urodził się, pracował, zmarł”. To niezwykły hołd autora - pasjonata filmów Barei - dla Mistrza Polskiej Komedii. W publikacji znalazły się niezwykłe wspomnienia rodziny, przyjaciół i filmowców. O Barei opowiedzieli  m.in. Czerwińska, Kowalewski, Tym, Gruza i wielu innych. Po raz pierwszy w Polsce są także publikowane niezwykłe zdjęcia aktorskich kreacji Stanisława Barei z filmów innych reżyserów oraz nieznane werki z filmowych planów. Ponadto mnóstwo informacji o filmach i serialach, które dziś są uznawane za kultowe. To także nieznane fakty dotyczące życia i pracy Stanisława Barei. 
 

fot.: kadr z filmu Bareji