Okazją do uroczystości były 100. urodziny Józefa Walaszczyka, najstarszego żyjącego Polaka ratującego Żydów, Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, który ocalił 54 Żydów.

Było tak, jak słyszałem. Edward Mosberg to niezwykle ciepły, ale przy tym stanowczy i zasadniczy człowiek. Gdy zapytałem go, jak ocenia stosunki polsko-izraelskie, Mosberg nie miał złudzeń, że za pogorszenie stosunków polsko-izraelskich odpowiada tamtejszy minister spraw zagranicznych Israel Katz. – Ten człowiek albo z głupoty, albo z nienawiści, nie wiem z jakiego powodu, wypowiedział te haniebne słowa [wypowiedź polityka o „antysemityzmie wyssanym przez Polaków z mlekiem matki” – przyp. red.]. To jest obraza nie dla Polski. To obraza dla całego chrześcijaństwa na całym świecie – tłumaczy Mosberg. To prawda, pamiętamy przecież, gdy podczas jednego z wywiadów telewizyjnych ówcześnie pełniący obowiązki izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israel Katz powiedział m.in., że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Na tym nie poprzestał.

Stwierdził też, że „antysemityzm był wrodzony u Polaków przed Holokaustem, podczas i po nim też”. – Ja jeżdżę często do Izraela, ale tak długo, jak ten człowiek nie przeprosi albo go nie usuną z rządu, więcej tam nie pojadę. Do Polski zawsze wracam z wielką ochotą – powiedział mi Ocalały z Holokaustu. Co mogę więcej powiedzieć? Chyba tylko tyle, że ten skromny człowiek, podobnie jak Sprawiedliwy Jubilat, jest jednym z największych ambasadorów Rzeczpospolitej na świecie.  Niech żyją jak najdłużej, najlepiej „kroczące” sto lat, co, jak tłumaczył mi Paweł Piekarczyk, matematyk i bard Strefy Wolnego Słowa, oznacza „ciągle jeszcze sto lat”. Tego Panom Mosbergowi i Walaszczykowi życzę z całego serca.