Jak pisze portal BBC jej rola jako Daenerys Targaryen początkowo wymagała od niej dość częstego „zdejmowania ubrań”. Aktorka uważa, że było to konieczne dla scenariusza, ale zaznacza, że gdyby serial powstawał dziś „byłby zupełnie inny”. 

Emilia Clarke, która pochodzi z Londynu, dostała rolę tę, gdy miała zaledwie 23 lata. W tamtym czasie miała pierwszą dłuższą przerwę w branży. „Podjęłam pracę, a następnie przysłali mi scenariusze i czytałam je, i pomyślałam:„ och, tu jest haczyk ”- powiedziała w wywiadzie.

„Byłam jednak świeżo po szkole teatralnej i potraktowałam to jako profesjonalną pracę”.  „Jeśli jest tak w scenariuszu, to jest to widocznie wyraźnie potrzebne, właśnie to i zamierzam to zrozumieć. Wszystko będzie fajnie” - dodała. 

„Wcześniej byłam na planie filmowym dwa razy, a teraz jestem na planie filmowym całkowicie naga z tymi wszystkimi ludźmi i nie wiem, co mam zrobić”

- pomyślałam.

„Nie wiem, czego się ode mnie oczekuje, nie wiem, czego chcesz i nie wiem, czego ja chcę. Niezależnie od tego, czy jest to nagość, czy nie, spędziłbym ten pierwszy sezon, myśląc, że nie jestem warta większych wymagań. Że nie jestem w tym serialu w ogóle potrzebna”.

„Gdy czułam, że coś było nie tak, wypłakiwałam to w łazience, a potem wracałam i kręciłam scenę z myślą, że wszystko będzie w porządku”.

Gwiazda powiedziała także, że jej filmowy partner Jason Momoa, który grał jej prostackiego i gwałtownego męża, pomógł jej w pierwszej serii serialu.

I pomimo tego, że Emilia Clarke uważa, że obecnie żyjemy w „innych czasach dla nagości”, to nie zmieniłaby sposobu, w jaki film został nakręcony w latach 2009–2010.

Emilia mówi, że ma teraz „walki na planie” o to, czy nagość jest konieczna.

„Rzeczy są bardzo, bardzo różne. Jestem o wiele bardziej zaznajomiona z tym tematem, z czym czuję się swobodniej”

- podkreśla aktorka.