Według nich niektóre ofiary były przeciwne złożeniu tego zawiadomienia.

"Czeska Konferencja Episkopatu i kardynał Dominik Duka złożyli za pośrednictwem swego prawnego reprezentanta zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez nieznanych sprawców. Uczyniono tak ze względu na ochronę ofiar i ochronę dobrego imienia. Dalsze informacje nie będą udzielane, by nie doszło do zagrożenia śledztwa" - głosi wpis opublikowany na profilu kardynała na Twitterze.

Jak podały media, jedną z ofiar jest Jirzi Kylar, który całą sprawę upublicznił. Twierdzi on, że zna tożsamość innych poszkodowanych, którzy się do niego zwrócili. Kard. Duka miał za pośrednictwem swego adwokata Ronalda Niemca wezwać Kylara, by wystąpił o wszczęcie postępowania karnego przeciwko sprawcom znanych mu czynów, gdyż w przeciwnym razie strona kościelna złoży zawiadomienie, że pomaga on przestępcom w uniknięciu kary.

- Grożą mi, że jestem współsprawcą i współwinnym. Moim obowiązkiem jest chronić ofiary. Nie będę ich wydawać policji

 - powiedział Kylar portalowi internetowemu Seznam.

- Pan Kylar nie jest wymieniony jako konkretny sprawca. Nie powołujemy się na paragraf kodeksu karnego dotyczący pomocy w uniknięciu kary. Celem jest odnalezienie sprawców, którzy działają w ramach Kościoła katolickiego i dopuszczają się przestępstw o znamionach naruszania godności osobistej oraz wykorzystywania seksualnego. Każdy, kto zna takiego sprawcę, musi pomóc w jego ujawnieniu i złożyć zeznania

 - powiedział dziennikowi "Pravo" adwokat Niemec.

Jak wskazują media, w razie gdyby policja nie znalazła dowodów wykorzystywania seksualnego, Kościół mógłby wytoczyć osobom stawiającym takie zarzuty sprawę o pomówienie.

- Na ten temat nie mogę się wypowiadać. Jest to bardzo przedwczesne i hipotetyczne

 - odpowiedział Niemec na zadane mu pytanie w tej kwestii.