Jak wynika z reportażu w programie "Koniec systemu" Doroty Kani, śledztwo, w którym ma postawione zarzuty europosłanka Magdalena Adamowicz, zatacza coraz szersze kręgi. Postępowanie odsłoniło sieć powiązań z udziałem gdańskich urzędników oraz deweloperów. To rozpoczęte w 2012 r. śledztwo, jak ustaliła "Gazeta Polska, ma zostać po raz kolejny przedłużone. 

W 2012 r. Tygodnik Solidarność opisał niejasności dotyczące majątku prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Sprawą zajęło się CBA kierowane wówczas przez Pawła Wojtunika i trafiła ona do sądu. CBA sprawdziło także oświadczenia majątkowe żony Pawła Adamowicza - Magdaleny, której prokuratura również postawiła zarzuty, podobnie jak jej matce, Janinie A.

Jak wynika z ustaleń dziennikarskiego śledztwa, po zdobyciu mandatu europosła Magdalena Adamowicz złożyła oświadczenie majątkowe, z którego wynika, że jej majątek jest wart ponad 5 milionów złotych. Magdalena Adamowicz posiada sześć mieszkań, przy czym dwa są złączone w jedno. Ich wartość wynosi 499 i 410 tys. zł i pochodzą ze spadku. Wartość pozostałych mieszkań to 1,8 mln zł. Europosłanka posiada również trzy działki niezabudowane o łącznej wartości 375 tys. zł, samochód o wartości 67 tys. zł, a także biżuterię, zegarki i dzieła sztuki warte 30 tys. zł.

O sprawie nieprawidłowości związanych z mieszkaniami po raz pierwszy wiele lat temu pisał „Głos Wybrzeża” - sprawa dotyczyła przyznania strychu w atrakcyjnym miejscu  z zasobów komunalnych studentce Magdalenie Abramskiej, przyszłej żonie Pawła Adamowicza.

Kazimierz Smoliński, pomorski poseł PiS, który był dzisiaj gościem Doroty Kani w programie "Koniec systemu", zapytany, skąd wzięło się określenie Gdańska - "pomorska Sycylia", stwierdził , że "to nawiązanie do tego, że nikt nie chce złamać pewnej tajemnicy. Obowiązuje zmowa milczenia urzędników, sędziów, prokuratorów, środowiska deweloperów, urzędników".

- Oświadczenia majątkowe, które składał Paweł Adamowicz, były składane w sposób błędny. (…) Już od dawna mówiło się, że coś jest nie tak, ale ludzie zwyczajnie bali się o tym mówić. Do dzisiaj mamy problem ze środowiskiem sędziowskim. Nadzwyczajna kasta, bo tak sami o sobie mówią, nabiera w takich sytuacjach znaczenia

- powiedział Smoliński.

Mówiąc o zarzutach dla Magdaleny Adamowicz, poseł uznał, że "w grę wchodzi ten sam majątek".

- Obawiam się, że Parlament Europejski może potraktować tę sprawę politycznie i nie pozbawi pani Adamowicz immunitetu. Do tej pory PE zawsze wyrażał zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła. Obym się mylił, że tym razem będzie inaczej - zaznaczył Kazimierz Smoliński.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT W NAJNOWSZYM WYDANIU "GAZETY POLSKIEJ"