Niemcy wkroczyli do Drohobycza latem 1941 roku, jesienią getto już działało. Bruno Schulz, który był nauczycielem w drohobyckiej szkole, zaczął przymusowo pracować gestapowca Feliksa Landaua. Malował mu obrazy oraz porządkował skonfiskowane przez Niemców księgozbiory. Wykonał też w willi Niemca malowidła na ścianach (odkryte 9 lutego 2001 roku przez niemiecką ekipę filmową Beniamina Geisslera, zostały potajemnie skute i nielegalnie przewiezione do Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie). Jednocześnie w Warszawie trwała akcja przygotowania planu wydostania Schulza z getta. Zofia Nałkowska i Tadeusz Sturm de Sztrem latem 1942 roku przesłali mu fałszywe aryjskie papiery. Do Drohobycza miał pojechać też żołnierz AK w przebraniu oficera Gestapo i pod jakimś urzędowym pretekstem przewieźć Schulza do Warszawy. Załatwiono mu w lasach koło Spały bezpieczne mieszkanie i utrzymanie.

Boję się, że mnie rozpoznają i na jakiejś małej stacyjce wywloką z pociągu i zastrzelą w najbliższym lesie. Słyszałem o tym, to się często zdarza.

– mówił Schulz przyjacielowi, 19 listopada 1942 roku. Tego samego dnia, kilka godzin wcześniej, w drohobyckim getcie postrzelony został jeden Niemców. Zorganizowano akcję odwetową. Esesmani chodzili po ulicach getta i strzelali do Żydów. Jednym z Niemców był Karl Guenther, któremu kilka dni wcześniej Landau zastrzelił żydowskiego dentystę Loewa oraz stolarza Hauptmana.

Guenther dogonił Schulza przy parku miejskim i zastrzelił na miejscu. Podobno potem chwalił się Landauowi mówiąc: „zastrzeliłem twojego Żyda!”.