Przy "Politycznej Kawie" podsumowano wydarzenia minionego tygodnia, a więc również kwestię powołania nowego rządu. Ryszard Czarnecki mówił na przykład, kogo będzie mu brakować w nowym gabinecie premiera Morawieckiego. Wymienił dwa nazwiska.

- Jerzy Kwieciński, bardzo dobry minister, sam zrezygnował, mimo, że premier Morawiecki namawiał go i bardzo ceniona oraz szanowana minister Bożena Borys-Szopa, która musiała zrezygnować z powodów rodzinnych. Szkoda tych dwóch ministrów, ale zaskoczeniem jest też struktura rządu. Kompetencje przechodzą pomiędzy resortami, stworzenie nowego resortu, a więc przyznanie się przez nas w jakimś sensie, że decyzja o rozwiązaniu Ministerstwa Skarbu, która wtedy wydawała się rozsądna, w perspektywie kilku lat nie zafunkcjonowała tak jak trzeba. Stąd powołanie resortu, który kontynuuje w jakimś sensie prace resortu skarbu

- mówił europoseł PiS.

Według niego, bardzo trudne zadanie stoi przed ministrem klimatu Michałem Kurtyką. Wszystko przez... Fransa Timmermansa.

- Jest to ciekawy ruch z wystawieniem pana ministra Michała Kurtyki, który będzie negocjował z Timmermansem, bo zajmie się polityką klimatyczną. To będzie ciężki bój, bo Timmermans ma obsesję Polski i jak nie praworządność, to będzie chciał nam zamykać kopalnie i robić na złość. Myślę, że pan minister Kurtyka będzie te negocjacje prowadził skutecznie, jest bardzo poważanym fachowcem

- podkreślił Czarnecki.

O nowym rządzie mówił też przedstawiciel PSL-Koalicji Polskiej, czyli poseł Jarosław Sachajko, wywodzący się z ruchu Kukiz'15. W programie Tomasza Sakiewicza złożył obietnicę - że jego klub parlamentarny będzie popierał dobre dla Polski projekty, bez oglądania się na opozycję.

- Jako wielki optymista liczę na to, że nowy rząd przedstawi ciekawy pomysł na najbliższe cztery lata i będziemy to realizowali, jako Koalicja Polska. Wszystkie dobre projekty będziemy popierali, a jednocześnie przedstawimy te wszystkie dobre projekty, które zgłaszaliśmy w poprzedniej kadencji, jako Kukiz'15 i jako PSL. Proszę mnie trzymać za słowo. Liczę również na ten pakt demokratyczny, który PiS przygotował jak był w opozycji, że nie będą mrożone projekty opozycyjne, że będzie można rozmawiać na sali plenarnej merytorycznie o wszystkich problemach

- powiedział poseł.

O szerszą analizę obecnego rozkładu sił w polityce pokusił się Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Do Rzeczy".

- Ten rząd znajduje się w zdecydowanie trudniejszej sytuacji niż ten poprzedni rząd. Z powodów politycznych i z powodu otoczenia politycznego. Po pierwsze, jest to wciąż rząd Zjednoczonej Prawicy, ale ta prawica jest trochę mniej zjednoczona, niż była cztery lata temu. Wyraźnie widać, że niektóre napięcia są bardziej widoczne, niż to było przez ostatnie cztery lata. Druga rzecz, też bardzo istotna, zmienił się też cały układ polityczny. Poprzednio sprawa była prosta, rząd przygotowywał projekt ustawy, albo posłowie w porozumieniu z rządem je zgłaszali, one trafiały do Sejmu, Sejm je przegłosowywał, one trafiały do Senatu, z niewielkimi poprawkami albo wcale były przyjmowane. Teraz ze względu na inną strukturę Senatu, to się skończyło. Ta sytuacja dla rządu będzie mniej wygodna, niż była

- przyznał.