Biało-czerwoni, którzy już wcześniej byli pewni awansu do przyszłorocznych mistrzostw Europy, po sobotnim zwycięstwie na wyjeździe z Izraelem 2:1 zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie G eliminacji.

Jak podkreślił Golański, to cenny sukces polskiej drużyny, bowiem gospodarze przed własną publicznością potrafią być skuteczni.

Graliśmy z rywalem, który u siebie strzelał gole w każdym spotkaniu od 2017 roku. Mieliśmy jednak plan na ten mecz. Wyszliśmy na reprezentację Izraela bardzo wysoko, odważnie, przejęliśmy środek pola, świetnie "pressowaliśmy", odzyskiwaliśmy piłki już na połowie rywala i stwarzaliśmy sobie sytuacje. To było chyba najlepsze 45 minut w tych eliminacjach, bo w pierwszej połowie całkowicie zdominowaliśmy Izrael na jego boisku. To jest bardzo optymistyczne i cieszy

– podsumował 14-krotny reprezentant Polski.

Były obrońca dodał, że w pierwszej części spotkania zabrakło jedynie kropki nad i, czyli wykorzystania dobrych sytuacji, które przed przerwą mieli m.in. Przemysław Frankowski, Sebastian Szymański czy Piotr Zieliński.

Nad tym trzeba oczywiście pracować. Piłkarze pokazali jednak, że odwaga i pewność siebie się opłaca. To prawda, grali bez presji, lecz nie zmienia to wcale faktu, że zdominowali dobrego rywala i grali widowiskowo, czego często brakowało we wcześniejszych spotkaniach w eliminacjach.

Zdaniem Golańskiego dobrego wrażenia z występu kadry nie zaciera nawet mniej udane ostatnie pół godziny, kiedy drużyna trenera Jerzego Brzęczka głównie się broniła i straciła gola w 88. minucie. Jak wskazał, nie można liczyć na to, że przeciwnik, który nie należy do europejskich outsiderów, nie stworzy sobie sytuacji grając na własnym stadionie.

Końcówka była nerwowa, ale i tak miałem wrażenie, że Polacy mieli ten mecz pod kontrolą. Nie da się przez 90 minut grać tylko pod bramką rywala, szczególnie z dobrym zespołem. Cofnięcie się mogło wynikać też z utraty sił, bo w pierwszej połowie graliśmy bardzo agresywnie i wysoko, co kosztowało dużo zdrowia. Przychodzi moment, kiedy trzeba się wycofać, a przeciwnik takiej klasy jak Izrael zawsze stworzy sobie sytuację.

Polacy w ostatnim meczu eliminacji zagrają we wtorek ze Słowenią na PGE Narodowym w Warszawie (godz. 20.45).