Richard Gere, który zagrał m.in. w "Pretty Woman", "Amerykańskim żigolaku" oraz "Chicago" (za tę rolę dostał Złoty Glob), był niezwykle wzruszony, odbierając Złotą Żabę.

Jak słodko. To bardzo słodka nagroda. Niedawno zszedłem z pokładu samolotu, więc czuję się jeszcze dość dziwnie. Będę zatem mówił powoli. Wielkim marzeniem było dla mnie spotkanie się z moją widownią. Pokazana kompilacja fragmentów moich filmów stworzona przez syna Marka Żydowicza, Pawła, jest wspaniała. Nie czuję się na 70 lat, ale mam 70 lat. Całe życie poświęciłem filmowi, co pozwoliło mi odkrywać to, kim naprawdę jestem"

- powiedział amerykański aktor Gere.

Dodał, że jest duże podobieństwo pomiędzy nim i widzami. To, co wszystkich fanów i twórców kina łączy, to w jego ocenie emocje.

Jestem wdzięczny za tę nagrodę i to, że mogę ją dzielić z wami. To szczęście, które mnie spotyka, jest częścią naszego wspólnego szczęścia

- mówił Gere.

Nagrodę specjalną dla reżysera odebrał już także Lech Majewski - autor m.in. takich filmów, jak "Młyn i Krzyż", "Wojaczek" i "Więzień z Rio".

To w moim odczuciu najlepszy festiwal po tej stronie galaktyki, więc nie może być lepszej nagrody. Dziękuję operatorom, z którymi pracowałem. Chciałem podziękować mojej żonie, która jest dla mnie wielką inspiracją. Cieszę się, że festiwal wrócił do Torunia, bo to najlepsze dla niego miejsce

- podkreślił Majewski.