Robert Lewandowski, do którego podbiegł kibic po spotkaniu wytłumaczył całą sytuację:

Wiedziałem, że to jest kibic, który chce wbiec na boisko i albo zrobić sobie zdjęcie, albo dotknąć. Byłem spokojny, widać było, że to młody chłopak z uśmiechem na twarzy. Nie było żadnych obaw. Sędzia chyba zobaczył, jak jeden z ochroniarzy przypadkiem wpadł na "Kędziego" (Tomasza Kędziorę). To był przypadek, sędzia chyba nie widział tej sytuacji dokładnie, nie był pewny. Myślał, żeby zakończyć mecz przed czasem, ale powiedzieliśmy, że to nie ma sensu, zostały dwie czy trzy minuty, więc dograjmy to do końca.

Takie sytuacje czasem się zdarzają, chociaż nie powinny:

Drugą stroną medalu jest "profesjonalizm" osób ochraniających to spotkanie. Jeden ze ścigających niesfornego kibica wbiegł wprost na obrońcę polskiej reprezentacji Tomasza Kędziorę. To mogło skończyć się ciężką kontuzją. Kędziora długo nie podnosił się z murawy.

Arkadiusz Reca dodawał, że sytuacja z biegającymi po boisku kibicem i ochroniarzami była stresująca:

Trochę paniki pojawiło się. Wiemy, jakie okoliczności towarzyszyły temu spotkaniu, ale całe szczęście, że nic poważnego się nie stało.

Trener zespołu Izraela komplementował biało-czerwonych. Andreas Herzog odniósł się także do wydarzeń w końcówce spotkania:

Co do incydentu w końcowych minutach, bardzo się cieszę i doceniam fakt, że zarówno selekcjoner polskiej kadry, a także zawodnicy stwierdzili, że nic wielkiego się nie stało i mogliśmy dokończyć to spotkanie.