Trafiliśmy na kilka podstaw (płyt nagrobnych) i jeszcze jeden nagrobek, który został wyciągnięty ze strumienia. Będziemy teraz przeszukiwać po kolei sektory cmentarza, aby znaleźć płyty, które mogą znajdować się pod ziemią. 

– powiedział koordynator wojewódzki ds. przestępstw przeciwko dziedzictwu narodowemu KWP w Szczecinie i prezes Pomorskiego Towarzystwa Historycznego Marek Łuczak. Dodał, że więcej o upamiętnionych na nagrobkach osobach można dowiedzieć się dzięki aktom zgonu, przechowywanym w berlińskim archiwum państwowym. Jedna z odnalezionych wcześniej tablic poświęcona została pamięci zmarłej w 1929 r. w wieku 42 lat, pochodzącej z Rymania Marthy Birkholz. Druga płyta nagrobna stała natomiast na grobie niespełna 12-letniej Lieselotte Struck. Jak zaznaczył Łuczak, historia zmarłej w 1939 r. dziewczynki zasługuje na szczególną uwagę.

W opisie jej zgonu podano m.in. zidiocenie i epilepsję, a więc choroby, które kwalifikowały ją do eutanazji w ramach akcji T4 (prowadzonej przez hitlerowskie Niemcy eliminacji życia niewartego życia – przyp. PAP), choć oficjalnie ta rozpoczęła się kilka miesięcy później/ 

– powiedział historyk. Zaznaczył też, że dokumenty wskazują, iż w styczniu 1940 r. na terenie zakładu 29 osób zmarło w tajemniczych okolicznościach, dzień po dniu. Nie mamy informacji o żadnej epidemii, przypuszczamy więc, że była to planowa akcja uśmiercania tych osób – wskazał.

Jak udało się też ustalić, odnaleziony na początku listopada fragment granitowego nagrobka ustawiony był na grobie zmarłej w 1933 r. 86-letniej Johanny Colberg. Odnaleziony w sobotę nagrobek upamiętniał natomiast zmarłego w 1923 r. w wieku 17 lat Heinricha Eitze. Na prostej płycie wyryto inskrypcję Tu leży nasze ukochane dziecko (Hier ruht unser liebes Kind) wraz ze wskazaniem wersetu Apokalipsy wg św. Jana (21,4).Znaleziono też fragment innej płyty, zachowała się jednak tylko jej dolna część, nie ma na niej ani nazwiska, ani daty urodzin czy śmierci, poza inskrypcją Spoczywaj w pokoju (Ruhe sanft). Odkryto też kilka postumentów m.in. w kształcie pnia dębu czy podstawę, na której ustawiony był duży żeliwny krzyż.

Cmentarz, którego teren obejmował część obecnego parku Chopina, na osiedlu Arkońskie-Niemierzyn, powstał w 1871 r. przy zakładzie opiekuńczym Kukułczy Młyn (Kückenmühler Anstalten), przeznaczonym dla dzieci upośledzonych oraz z chorobami psychicznymi. Kompleks ponad 70 budynków, udostępnionych dla chorych i personelu zakładu, posiadał m.in. własną kuchnię, pralnię i rzeźnię. Przy cmentarzu, na którym chowano także osoby związane z ośrodkiem, powstała też kaplica (obecnie należąca do Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, do początku XXI w. działało w niej prosektorium). Zakład został zlikwidowany w 1940 r., a jego podopieczni wywiezieni m.in. do zakładów psychiatrycznych i prawdopodobnie zabici. Płyty i pomniki usunięto z cmentarza prawdopodobnie w latach 70. i 80. XX w., nie przeprowadzono jednak ekshumacji pochowanych tu osób. Zieleniec dla mieszkańców powstającego osiedla Arkońskie powstał na początku lat 80.

Poszukiwania pozostałości cmentarza mają potrwać do końca grudnia.