Wicemarszałek Karczewski był pytany w wywiadzie z portalem Onet o opinię na temat zapowiadanych przez marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego wizyt z Stanach Zjednoczonych i Komisji Europejskiej. "Nie podoba mi się to. To nie jest rola marszałka. Ja byłem marszałkiem przez cztery lata i dokładnie wiem, co mogę robić, co powinienem robić" - zaznaczył Karczewski.

Nie może być tak. Marszałek w swoich kompetencjach nie ma prowadzenia polityki zagranicznej, w konstytucji nie ma. Jest to łamanie konstytucji. Jest to niezgodne z konstytucją. Ja nigdzie nie wyjechałem za granicę, nie mając zaproszenia swojego partnera

- mówił Karczewski.

Jak ocenił, "prowadzenie alternatywnej polityki jest niezgodne z zapisem konstytucji, bo wyraźnie jest napisane, kto prowadzi politykę zagraniczną państwa: rząd przez odpowiednich ministrów i prezydent".

To musi być zgodne z racją stanu Polski i nie może być tak, że my na świecie mamy podwójną reprezentację, równolegle prowadzone polityki

- dodał.

Karczewski zaznaczył, że jako marszałek wyjeżdżał tylko wtedy, gdy miał zaproszenie. "Nigdzie się nie wpraszam, nie zabiegam o wyjazd" - powiedział.

W czwartek marszałek Senatu Tomasz Grodzki w przemówieniu wygłoszonym w telewizji mówił m.in., że zrobi wszystko, by "uczynić z Senatu miejsce, które będzie kuźnią najlepszego prawa, w którym będą królowały szacunek, przyzwoitość, praworządność, honor, prawda i normalna praca merytoryczna".

Z kolei w wywiadzie dla piątkowej "Rzeczpospolitej" Grodzki podkreślał, że "marszałek Senatu ma prerogatywy w kształtowaniu relacji zagranicznych i konstytucyjną opiekę nad Polonią, a polski Senat był wzorowany w momencie jego tworzenia na Senacie amerykańskim".

Chcielibyśmy zacieśnienia współpracy polskiego Senatu z amerykańskim. To, czy moja pierwsza wizyta będzie do Stanów Zjednoczonych czy do Brukseli, jest już drugorzędną sprawą

- dodawał.

"Ten Senat na pewno będzie trudny, bo jest równowaga. Będą sytuacje, gdy my będziemy wygrywać, będą gdy przeciwnicy będą wygrywać" - ocenił zaś w sobotę Karczewski. Zapewnił jednak, że w Senacie PiS będzie "bardzo konstruktywną i merytoryczną" opozycją. "Chcemy prowadzić dialog. Nie chcemy, aby ta Izba była miejscem walki politycznej" - dodał.