Projekt rozpoczęto jeszcze w latach 2011-12, gdy współpracę podjęły: Instytut Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie i rosyjska Akademia Nauk (RAN). Po stronie rosyjskiej projekt właśnie ukończono: w piątek odbyła się w Moskwie prezentacja trzeciego tomu materiałów dotyczącego historii XX wieku. Wcześniej wydano dwa tomy, obejmujące: wiek XIV-XVIII oraz wiek XIX.

Jak mówił na prezentacji prof. Aleksandr Czubarian z Instytutu Historii Powszechnej RAN, tom ostatni obejmuje jedyny rozdział, który nie został napisany wspólnie: dotyczy on Polski i Rosji w latach 1939-44. Powstały w efekcie dwa odrębne artykuły - rosyjski i polski. To wyjątek na tle całości projektu, bowiem w trzech tomach znalazło się łącznie 27 rozdziałów tematycznych. Z wyjątkiem tego jedynego wszystkie napisane zostały wspólnie, każdy ma autora polskiego i rosyjskiego.

Autorzy ci razem pisali tekst, wspólnie wybierali źródła, pisali komentarze i opracowali bibliografię.

Jest to największy projekt realizowany siłami historyków rosyjskich i polskich w ostatnich latach

– ocenił na piątkowej prezentacji koordynator projektu ze strony rosyjskiej Leonid Gorizontow.

Wśród złożonej wspólnej historii polsko-rosyjskiej najtrudniejsze wydarzenia przypadły na wiek XX. Sposobem na wyjście poza stereotypy związane z historią było dla uczestników projektu odwołanie się do kultury i współpracy dwóch krajów. Okładka wydania rosyjskiego nawiązuje właśnie do tych kontaktów kulturalnych. Są na niej zdjęcia dwóch XX-wiecznych twórców: bardzo znanego w Rosji Andrzeja Wajdy i rosyjskiego kompozytora Dmitrija Szostakowicza, który miał polskie korzenie.

Przyjęto też zasadę – jak mówił w imieniu polskiego zespołu prof. Mirosław Filipowicz – by kierować się empatią. Problemem zaś było nie tylko znalezienie punktu stycznego pomiędzy rosyjską a polską wersją historii, ale "znalezienie wspólnego punktu Polaka z Polakiem i Rosjanina z Rosjaninem" – tłumaczył.

"Nie ma czegoś takiego, jak polska czy rosyjska wersja historii, jest mnóstwo wersji historii w obrębie polskiego dyskursu i dyskursu rosyjskiego" – wskazał prof. Filipowicz.

Próbowaliśmy zrozumieć motywację obu stron w stosunkach polsko-rosyjskich. Rozumieć - nie zawsze znaczy podzielać, ale bez rozumienia nie uda się zrekonstruować przeszłości

– powiedział prof. Gorizontow. Jego zdaniem dzięki projektowi udało się przynajmniej podważyć jeden stereotyp – że wspólna, polsko-rosyjska rekonstrukcja historii jest niemożliwa.

Nad ostatnim tomem, obejmującym wiek XX badacze z Polski i Rosji pracowali najdłużej. Jak opowiadał jeden z polskich autorów prof. Rafał Wnuk, spory dotyczyły nawet znaczeń konkretnych słów, jak np. "terror", "okupacja", "aneksja".

Historyk nie może być prokuratorem, który zbiera materiały przeciwko (komuś), ani adwokatem, który zbiera materiały, by obronić. Historyk nawet nie jest sędzią, który ma wydać ostateczny wyrok. Historyk ma zebrać możliwie najpełniejszy materiał, który przedstawia sprawę, powinien opowiedzieć możliwie najwierniejszą, najbliższą prawdzie opowieść

– mówił prof. Wnuk podczas prezentacji w Moskwie.

Pozytywnie projekt oceniło rosyjskie MSZ. Jego przedstawiciel Oleg Tiapkin, szef III Departamentu Europy w ministerstwie, nazwał powstanie materiałów "bardzo ważnym, być może symbolicznym wydarzeniem". Podkreślił znaczenie projektu w sytuacji, gdy trudny jest dialog polityczny z Polską.

Przedstawiciel rosyjskiego ministerstwa oświaty, wicedyrektor departamentu polityki państwowej w sferze jakości edukacji Dmitrij Mietiołkin zadeklarował, że resort uczyni wszystko, aby rosyjskie wydanie materiałów było dostępne dla nauczycieli. Rosyjscy uczestnicy projektu chcą współpracować z uczelniami pedagogicznymi.

Polsko-rosyjski projekt trwał około siedmiu lat. Idea pojawiła się w 2011 roku, a współpracę prowadzono od 2012 roku. Zespół historyków liczył łącznie 25 osób, dołączyli do niego również nauczyciele metodycy. Strona rosyjska zapowiedziała wersję elektroniczną materiałów, polskie materiały mają być dostępne na stronie internetowej: polska-rosja.eu.