W piątkowy wieczór w Helsinkach rozbłysły fajerwerki, a piłkarskie święto rozpoczęło się także w wielu innych miastach kraju. Niby zwykły eliminacyjny mecz z Liechtensteinem, ale jak pisze fińska prasa, był to "najważniejszy" pojedynek piłkarski w historii, a atmosfera euforii będzie panowała do rana.

Kameralny stadion Telia 5G Arena stołecznego HJK pomieścił nieco ponad 10 tys. kibiców, ale piłkarzy dopingowano niemal wszędzie. Wielotysięczne tłumy zapełniły strefy kibica pod chmurką, które zorganizowano w całym kraju, na wschód i zachód od stolicy - w Joensuu i w Turku, w środkowej części Finlandii w Tampere i na dalekiej północy w mroźnym i zaśnieżonym Rovaniemi na granicy koła podbiegunowego. W miastach zapełniły się też hale lodowiskowe oraz nawet niektóre kościoły, gdzie rozstawiono telebimy.

Obraz jak na Finlandię rzadki i chyba pierwszy taki w historii, aby fetować sukces piłkarzy, zwanych "Puchaczami", bo to hokej, a nie piłka nożna, w którą zwykle gra się na sztucznej trawie, jest dla Finów sportem narodowym. Przed meczem oficjalna grupa kibicowska reprezentacji w sile ok. 1,5 tys. osób przeszła na stadion główną ulicą Helsinek imienia marszałka Carla G. Mannerheima. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku organizacja liczyła 1000-1500 osób, teraz to już dobre 4 tys. członków.

O poziomie fińskiej piłkarskiej gorączki niech świadczy chociażby to, że przed piątkowym meczem bilety na pojedynek zajmującej 55 pozycję w rankingu FIFA Finlandii i plasującym się na 181. miejscu Liechtensteinem oferowane były na internetowych aukcjach za kilkaset, kilka tysięcy, a nawet za 15 tys. euro.

Jeden z piłkarskich fanów Harri, z flagą narodową i przewieszoną przez szyję tabliczką "kupię bilet", pojawił się przed stadionem na ok. 2 godz. przed meczem. Był gotowy zapłacić "parę stów" za odstąpienie wejściówki, które już dawno się rozeszły.

Dziś wszyscy są piłkarskimi fanami, a i to może być ważniejszy dzień niż po mistrzostwie tytuły w hokeju"

- powiedziała Emma z punktu sprzedaży kibicowskich akcesoriów, do którego ustawiały się kolejki. Według niej, przed meczem najlepiej sprzedawał się specjalnie wydany na tę okazję szalik z datą 15.11.2019 w łączonych niebiesko-białych oraz granatowo-czerwonych barwach obu krajów, upamiętniający historyczny pojedynek Finlandia-Liechtenstein.

Coraz więcej ludzi gra i interesuje się piłką, może kiedyś stanie się ona w Finlandii tak popularna jak hokej?"

- zastanawiała się.

Przed stadionem zbierali się nie tylko kibice, reporterzy, ale także zwykli przechodnie i rodziny z dziećmi. 6-letnia Jenni miała tabliczkę z wynikiem 10:0 dla Finlandii. "Wygramy 2:0, albo 3:0" - przewidywali ci bardziej zorientowani, a bramki według nich miał strzelić Teemu Pukki, największa gwiazda reprezentacji, najlepszy fiński snajper na co dzień występujący w angielskim Norwich.

Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla "Puchaczy", a Pukki rzeczywiście zdobył dwa gole i miał udział przy pierwszej bramce otwierającej wynik. W eliminacjach zdobył 9 z 15 bramek drużyny.

Bezpośrednio z trybun mecz oglądał prezydent Sauli Niinisto - wielki fan hokeja. Obok niego - legenda fińskiej piłki Jari Litmanen - najlepszy piłkarz w historii i gwiazda Ajaxu Amsterdam z lat 90. ub. wieku.

Po zakończonym późnym wieczorem meczu najbardziej zagorzali kibice tradycyjnie spotkali się na placu przy fontannie Havis Amanda, gdzie fani hokejowi zawsze świętują mistrzowskie sukcesy. W piątek na zewnątrz temperatura oscyluje koło zera stopni, więc piłkarscy kibice na tradycyjną kąpiel się nie załapali. Pozostało im pobiegać wokół pomnika. Niektórzy wspięli się na statuę, choć jest to zabronione.

Finlandia wygrywając z Liechtensteinem zgromadziła w grupie J 18 punktów i zajęła drugie, premiowane awansem miejsce, wyprzedzając Bośnię i Hercegowinę, Armenię oraz Grecję. Liderem tej grupy są Włosi, którzy już wcześniej zapewnili sobie awans.

Piłkarska reprezentacja Finlandii nigdy wcześniej nie zagrała ani w finałach Mistrzostw Europy, ani Mistrzostw Świata, a w eliminacjach bez sukcesu łącznie brała udział 32 razy.