Dziś w Warszawie odbył się „Wieczór dla Sprawiedliwych”, organizowany przez fundację From the Depths. Okazją do uroczystości są 100. urodziny Józefa Walaszczyka, najstarszego żyjącego Polaka ratującego Żydów, Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, który ocalił 54 Żydów.

Nasz reporter podczas rozmowy z Edwardem Mosbergiem zapytał, jak ten ocenia stosunki polsko-izraelskie.

Przyjeżdżam do Polski bardzo często. Ani razu nie zaznałem tu jakiegokolwiek przejawu antysemityzmu

- mówił ocalony z Holokaustu.

Jego zdaniem odpowiedzialność za pogorszenie stosunków ponosi tamtejszy minister sprawę zagranicznych Israel Katz.

Ten człowiek, albo z głupoty, albo z nienawiści, nie wiem do czego, wypowiedział te haniebne słowa (wypowiedź polityka o „antysemityzmie wyssanym przez Polaków z mlekiem matki” -red.). To jest obraza nie dla Polski. To obraza dla całego chrześcijaństwa na całym świecie” – tłumaczył Mosberg.

Przypomnijmy, że podczas jednego z wywiadów telewizyjnych, ówcześnie pełniący obowiązki izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israel Katz powiedział m. in. że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki". Na tym nie poprzestał. Następnie stwierdził, że „antysemityzm był wrodzony u Polaków przed Holokaustem, podczas, i po nim też”.

Ja jeżdżę często do Izraela, ale tak długo, jak ten człowiek nie przeprosi, albo go nie usuną z rządu, więcej tam nie pojadę. Do Polski zawsze wracam z wielką ochotą

- podkreślił raz jeszcze.

Dopytywany o stosunki polsko-izraelskie, z wyłączeniem osoby szefa izraelskiego MSZ mówi jasno:

Nie można go wyłączyć.


Józef Walaszczyk urodził się 13 listopada 1919 roku w Częstochowie, dorastał w Warszawie. Po śmierci ojca w 1927 roku rodzinie pomógł kuzyn Ludwik Okęcki, który był właścicielem majątku i fabryki w Rylsku, leżącym nieopodal Rawy Mazowieckiej. Przed 1939 rokiem Józef zdołał ukończyć gimnazjum, zdać tzw. małą maturę. Podczas okupacji pracował w rodzinnym majątku. Często jeździł w sprawach fabryki do Warszawy i tam poznał młodą, piękną dziewczynę, Irenę Front. Młodzi zaczęli się spotykać, ale kobieta nie zdradziła swojego żydowskiego pochodzenia. Ujawniła prawdę dopiero podczas niespodziewanej kontroli Gestapo w pensjonacie, gdzie się zatrzymali. Józef Walaszczyk zamknął ją w kryjówce w pokoju, a sam wyszedł na korytarz, aby poddać się kontroli. Po wylegitymowaniu zasymulował problemy żołądkowe i zamknął się w toalecie.

Józef Walaszczyk pomagał także mieszkańcom getta warszawskiego skąd przygotowywał dla Armii Krajowej meldunki o sytuacji zamkniętej ludności. Pomógł także kilkudziesięciu Żydom z Rawy Mazowieckiej. W 1941 roku zwrócił się do niego znajomy kupiec z lat przedwojennych, który poprosił go o przyjęcie do fabryki 40 młodych Żydów. Udało mu się wynegocjować z dyrektorem Arbeitsamtu zgodę na zatrudnienie 30 pracowników, którzy dzięki niemu przeżyli Holokaust. W czasie okupacji współpracował z Armią Krajową, a po upadku Powstania Warszawskiego zorganizował placówkę Czerwonego Krzyża w Podkowie Leśnej, w której pomagał żołnierzom i cywilom ze stolicy.