To jedna z najgłośniejszych ostatnio spraw sądowych we Włoszech. Ma ona swój finał w sądzie pierwszej instancji przede wszystkim dzięki siostrze zmarłego - Ilarii, która niestrudzenie domagała się ujawnienia prawdy na temat śmierci skatowanego na rzymskim komisariacie brata, a także dzięki jednemu z karabinierów, bo to on zdecydował się przerwać zmowę milczenia i opowiedzieć o tym, co się stało. 

Karabinier ten, który po kilku latach postanowił opisać brutalne pobicie aresztanta, otrzymał w tym procesie karę dwóch i pół roku więzienia za wcześniejsze złożenie fałszywych zeznań.

Stefano został zabity, to wiedzieliśmy i to powtarzamy od 10 lat

- oświadczyła Ilaria Cucchi, komentując wyrok.

Sprawa była długo tuszowana, a w trakcie śledztwa przedstawiano fałszywe dowody, by pokazać, że mężczyzna zmarł w szpitalu nie w wyniku pobicia, ale z powodu anoreksji i uzależnienia od narkotyków. Przed sądem stanęli lekarze, którym zarzucano brak opieki nad pacjentem. 

Opinią publiczną wstrząsnęły ujawnione przez rodzinę Cucchiego zdjęcia jego zwłok, na których widać ogromne siniaki i inne ślady pobicia. 

Historia Stefano Cucchiego została przedstawiona w filmie fabularnym "Sulla mia pelle" (polski tytuł: "Sześć dni z życia"), który wyreżyserował Alessio Cremonini. Film został zaprezentowany w zeszłym roku na festiwalu w Wenecji. 

Życie i śmierć młodego rzymianina jest też tematem wydanej niedawno powieści graficznej.