Miejscowe media zwracają uwagę, że w Central demonstrują zarówno ubrani na czarno radykalni protestujący, jak i pracownicy biurowi w formalnych strojach. Tymczasem na kilku uczelniach wyższych demonstranci wzmacniają barykady, szykując się na interwencję policji.

Jest to już czwarty z rzędu dzień poważnych utrudnień w transporcie publicznym. W związku z aktami wandalizmu zamkniętych pozostaje część stacji metra, a niektóre drogi i tunele wciąż są zablokowane.

W tym tygodniu do brutalnych starć pomiędzy protestującymi a policją dochodziło między innymi w pobliżu kampusów hongkońskich uczelni wyższych. Uniwersytet Hongkongu, Uniwersytet Nauki i Techniki, Baptystyczny Uniwersytet Hongkongu i Uniwersytet Politechniczny ogłosiły odwołanie wszystkich zajęć na kampusach do końca semestru.

Uczelnie w Szwecji, Norwegii i Danii wezwały studentów przebywających na wymianach w Hongkongu, by rozważyli wyjazd z tego specjalnego regionu administracyjnego ChRL w związku z eskalacją przemocy – podała publiczna rozgłośnia RTHK. Wcześniej przygotowano ewakuację części studentów z Chin kontynentalnych i Tajwanu.

Polski konsulat w Hongkongu zaapelował do Polaków mieszkających w tym regionie lub planujących go odwiedzić o zachowanie szczególnej ostrożności.

„Podczas protestów dochodzi do gwałtownych starć pomiędzy demonstrantami a policją, ostatnio także z użyciem broni palnej”

- napisano w środowym komunikacie na stronie placówki.

„MSZ zaleca bezwzględne unikanie zgromadzeń publicznych i uważne śledzenie sytuacji bezpieczeństwa w regionie” - napisano. Konsulat nie odnotował dotąd żadnych sygnałów o zatrzymaniu czy zastosowaniu innych środków przymusu względem któregokolwiek z obywateli państw UE.

Do najnowszej eskalacji protestów doszło po postrzeleniu jednego z demonstrantów ostrą amunicją w czasie starć w poniedziałek. Raniony 21-latek nie był uzbrojony, ale według policji usiłował wydrzeć funkcjonariuszowi pistolet, a policjant strzelił, by temu zapobiec.

Stan postrzelonego poprawił się i w czwartek określany jest jako ciężki. W stanie krytycznym pozostają natomiast 15-latek trafiony w środę w głowę granatem z gazem łzawiącym, 70-latek uderzony tego samego dnia w głowę cegłą w czasie starcia protestujących z inną grupą cywilów, a także 57-latek polany łatwopalną cieczą i podpalony po kłótni z grupą demonstrantów – podał dziennik „South China Morning Post”.

Uczestnicy trwających od czerwca protestów domagają się między innymi demokratycznych wyborów władz regionu i niezależnego śledztwa w sprawie działań policji, której zarzucają używanie nadmiernej siły. Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam, popierana przez rząd centralny w Pekinie, wykluczyła jednak ustępstwa.