Oburzają się niektórzy intelektualiści, publicyści oraz internauci na Litwie, Białorusi czy Ukrainie, a i w Polsce też kręcą nosem środowiska liberalno-lewicowe. To nonsens. Polski sentyment wobec dawnych Kresów I i II Rzeczypospolitej to nie jest żaden rewanżyzm i rewizjonizm. Polska nie ma takiej historii, jak Niemcy, znaczonej krwią, agresją i zaborczością. Po prostu nie da się oddzielić polskiej kultury i nauki oraz historii od ziem wciąż zwanych u nas Kresami (choćby Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki!). Wciąż żyją tam też nasi rodacy i obecne jest polskie dziedzictwo. Ile razy jeszcze Polska miałaby powtórzyć, że jest z całą mocą za integralnością terytorialną w Europie, żeby rozwiać wszelkie obawy? Samo określenie Kresy (albo Kresy Wschodnie), jak wspomniałem, jest też na cenzurowanym. A to przecież nazwa bliskoznaczna z nazwą Ukraina. Nie ma w nim nic złego. Kresy były i są. To pogranicze dawnej Rzeczypospolitej i Europy z innymi kulturami.