Tomasz Grodzki zadeklarował dzisiaj, że zamierza wybrać się do Senatu amerykańskiego. Po co? Żeby... osobiście podziękować senatorom USA, którzy w piśmie do ówczesnej szefowej rządu Beaty Szydło wyrazili swoje zaniepokojenie sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego. Marszałek przyznał również, że w zanadrzu ma jeszcze wiele zaskakujących pomysłów, w tym - orędzie do Polaków transmitowane w telewizji publicznej.

W sprawie planowanych wojaży Grodzkiego głos zabrał dotychczasowy marszałek Senatu, Stanisław Karczewski.

- Wolałbym, żeby zainteresowanie pana marszałka było inne -  rozwiązywanie problemów tutaj, nie jeżdżenie za granicę, tylko jednak praca tutaj na miejscu

- wezwał Karczewski.

Specyficzną formą odpowiedzi jest pierwsze działanie nowego marszałka. Do Senatu wróciły flagi Unii Europejskiej, co w mocnych słowach opisał Grodzki na Twitterze.

Drobny gest powrotu do normalności - do rodziny cywilizacji zachodniej

- napisał.

 

 

Jak wiadomo, akcja wywołuje reakcję, więc już niedługo pod wpisem pojawiły się komentarze, podważające jego przekaz, a także logikę.

Pan Marszałek obraża nas wszystkich stawiając tezę, że zanim nie został Marszałkiem, nie było normalności. To twierdzenie jest również nielogiczne, bo gdyby było prawdziwe, nie zostałby Pan Marszałkiem

- wytyka internauta podpisany Komarand.

Inni komentujący zwrócili również uwagę, że o normalności nie decydują flagi, a np. uczciwość w rządzeniu czy dotrzymywanie obietnic wyborczych. Były także głosy krytyczne na temat standardów proponowanych obecnie przez tzw. cywilizację zachodnią, z którą kojarzą się unijne flagi. Wreszcie pojawia się też trzecia grupa osób, takich którym ta zmiana się podoba. 

Poniżej cytujemy niektóre wpisy.