Lista artystów, którzy zagrali koncerty serii MTV Unplugged wygląda jak encyklopedia muzyki. Do tej pory znalazło się na niej tylko kilku wykonawców z Polski. Pierwsza była Kayah w 2006 roku. Potem "bez prądu" zagrali jeszcze Hey, Wilki, Kult, O.S.T.R. i Monika Brodka. Podczas koncertów, zgodnie z tradycją tej serii, wykonywali własne wersje przebojów ich ulubionych artystów, zapraszali też specjalnych gości. W tym roku z propozycji skorzystała obchodząca ćwierćwiecze muzycznej kariery Kasia Kowalska. Materiał z zapisem jej koncertu ukazał się na płycie.

Propozycja zagrania w serii MTV Unplugged to ogromne wyróżnienie i głupotą byłoby odmówić

– powiedziała w rozmowie z PAP Kasia Kowalska.

"Były obawy zderzenia się z wieloma ikonicznymi, także dla mnie, koncertami w tej serii, ale pomyślałam, że ten koncert będzie piękną klamrą spinającą moje 25 lat na scenie. Był idealną okazją by wrócić do utworów, które były i wciąż są dla mnie ważne. Wyzwaniem było zmieszczenie się w tak wąskim formacie tylko kilkunastu piosenek"

- stwierdziła wokalistka.

Podczas koncertu, który miał miejsce w maju tego roku w Teatrze Szekspirowskim w Gdańsku, artystka wykonała przeboje sprzed lat i piosenki z ostatniej, wydanej w zeszłym roku płyty "AYA". Widownia w teatrze usłyszała m.in. "Pieprz i sól", "Antidotum", "Prowadź mnie", "Oto ja", "A to co mam", "Coś optymistycznego" i "Wyrzuć ten gniew". Gościnnie wystąpili Stanisław Soyka i Edyta Bartosiewicz.

Od razu wiedziałam, że chcę zaśpiewać utwór +Tolerancja+, który już wcześniej wykonałam ze Staszkiem Soyką. Piosenka ma ponadczasowy tekst i charakter. Ważne, szczególnie dziś, jest dla mnie słowo tolerancja i bardzo chciałam je przypomnieć. A akustyczną płytą Soyki, na której znalazł się ten numer, zasłuchiwałam się i wzruszałam w czasach młodości. Powrót do tamtego okresu również był dla mnie istotny. Naturalnym wyborem była również Edyta Bartosiewicz. Grałam z nią swoją pierwszą trasę koncertową, pracowałam w studio. Tym sposobem płytą MTV Unplugged zatoczyłam koło swojej kariery"

– dodała Kowalska.

W Teatrze Szekspirowskim próby Kasi Kowalskiej z zespołem trwały dwa dni. Wokalistka wspomina, że przypadkowo na jedną z nich przyszła Krystyna Janda. Przez kilka tygodni zespół ćwiczył też w studio Kowalskiej. Zespół ogrywał nowe aranżacje utworów, do których dołożyli m.in. instrumenty dęte.

Zależało nam, żeby wzbogacić brzmienie, ale nie na zasadzie pójścia w sentymentalizm, na przykład poprzez zaproszenie kwartetu smyczkowego. Nie chciałam wchodzić w przytłaczającą nostalgię ani żeby to było przesadnie nadęte, chciałam raczej urozmaicić numery sprzed lat. Poszłam w instrumenty dęte, bo raz, że je lubię, a dwa, że kojarzą się z moim tatą. Oszczędnie rozpisał je Tomek Waldowski. Chodziło o to, żeby ten koncert brzmiał intymnie

– stwierdziła Kowalska. Waldowski to kompozytor i multiinstrumentalista, w zespole Kowalskiej gra na perkusji.

Dodała również, że najtrudniejszym, emocjonalnie, było dla niej wykonanie utworu "Dla taty" poświęconego jej ojcu, który grał na klarnecie i saksofonie. "Ponad rok zabrało mi uczenie się grania go na żywo. Cały czas miałam przy nim zaciśnięte gardło i nie byłam w stanie zaśpiewać bez łez w oku. Na tym koncercie się udało" - stwierdziła.

W materiałach z prób widać Kowalską w koszulce zespołu Nirvana. To właśnie koncert kapeli Kurta Cobaina z 1993 roku jest jednym z najsłynniejszych w serii MTV Unplugged.

Koncert Nirvany jest jednym z najważniejszych i mnie również poruszył. Zaraziłam nim córkę, która niedawno odkryła Kurta Cobaina. Drugim bardzo ważnym występem serii MTV Unplugged jest dla mnie Alice in Chains. Uwielbiałam ich ówczesnego wokalistę Layne’a Staley'a, dla którego był to jeden z ostatnich koncertów w życiu. Koncert Pearl Jam to kolejny kultowy występ. Z sentymentem darzę lata 90-te. Mam wrażenie, że coś się wtedy w muzyce uwolniło. Zaczęło się pojawiać dużo prawdy, nazywania rzeczy po imieniu, dużo obnażania, przestano wstydzić się swoich emocji. To był przełom dla ludzi”

– wspominała Kowalska. Pearl Jam zagrali unplugged w 1992 r., a Alice in Chains w 1996.

Koncertowy album Nirvany ukazał się 1 listopada 1994, pół roku po śmierci Cobaina. Sprzedał się w kilkunastu milionach egzemplarzy i znalazł się na liście 500 albumów wszech czasów magazynu "Rolling Stone".

W wywiadzie dla magazynu "American Way" perkusista Nirvany Dave Grohl wspominał, że wszystko wskazywało na to, że ich koncert unplugged skończy się katastrofą. Nie byli przyzwyczajeni do akustycznych występów, niemal nie przeprowadzili prób. Członkowie zespołu oraz sztab produkcyjny ze strony MTV byli zdenerwowani, ale kiedy - jak wspomina Grohl - zaczęli grać pierwszą piosenkę wszystko zaskoczyło. W rezultacie zagrali jeden ze swoich najlepszych koncertów, ale też jeden z najlepszych w całej serii MTV.

Tradycją MTV Unplugged jest wykonywanie coverów piosenek innych wykonawców i zapraszanie gości. Wielu muzyków podczas koncertów opowiadało też publiczności o swoich piosenkach, ich historii. Tak było chociażby na koncercie Paula McCartney'a w 1991 roku. Zdarzyła mu się też wpadka. McCartney zapomniał słów własnej piosenki "We Can Work It Out" z repertuaru The Beatles.

Od początku lat 90. artyści wydają płyty z materiałem z ich koncertów MTV Unplugged. W pierwszych latach historii tej serii występy ukazywały się również na kasetach wideo.

Po udziale w serii MTV Unplugged wielu artystów grało serie akustycznych koncertów. Tak robili też polscy wykonawcy, m.in. Hey i Kult. Takie plany ma też Kasia Kowalska. Najbliższy koncert z serii unplugged da w piątek w Strefie Kultury Impart we Wrocławiu.