Roman Polański to jeden z niewielu polskich filmowców, któremu udało się odnieść światowy sukces. Reżyser i laureat Oscara nie ma jednak dobrej sławy. Wszystko przez ciągnące się za nim latami liczne oskarżenia o gwałty. 

Polański od lat jest oskarżany o gwałt na 13-letniej wówczas Samancie Geimer, którego miał dopuścić się w 1977 roku w willi Jacka Nicholsona.

Tym razem oskarżenia wysunęła francuska aktorka Valentine Monnier. Na łamach francuskiej gazety "Le Parisien" gwiazda opowiedziała, że gdy miała 18 lat została zgwałcona przez Polańskiego. Według jej relacji doszło do tego zimą 1975 r. w jego domu w Szwajcarii.

Kobieta opowiedziała, że pewnego wieczoru Polański zawołał ją na górę. Był nagi. Miał ją zaatakować, uderzyć, zedrzeć ubrania, a potem zgwałcić. Aktorka stwierdziła również, że próbował jej wcisnąć do gardła pigułkę

- podaje dorzeczy.pl.

Aktorka twierdzi, że dopiero szum przed kolejnym filmem Polańskiego "Oficer i szpieg", który wkrótce wchodzi do kin, ożywił jej traumatyczne wspomnienia.