O zastosowaniu aresztu poinformowano w piątek PAP w biurze prasowym Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się przerzutem cudzoziemców z Rumunii przez Polskę na zachód Europy rozbili Funkcjonariusze Straży Granicznej i Centralnego Biura Śledczego Policji.

W ostatnim czasie w śledztwie dotyczącym tej grupy w województwie dolnośląskim, lubuskim, wielkopolskim i mazowieckim zatrzymano 10 osób, w tym dziewięciu Polaków i Wietnamczyka. Wszyscy usłyszeli w Dolnośląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się organizowaniem cudzoziemcom nielegalnego przekraczania granicy Polski. Jednej z tych osób postawiono także zarzut kierowania tą grupą.

Rzeczniczka komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Joanna Konieczniak poinformowała PAP, że wyjaśniając okoliczności tej sprawy funkcjonariusze już wcześniej nie dopuścili do przemytu 21 cudzoziemców.

Osoby te wpadły podczas nielegalnego przekraczania granicy naszego kraju. Na bazie ustaleń polskich służb zatrzymano także 13 osób na terytorium Niemiec i Wielkiej Brytanii

- powiedziała.

Jak dodała, cudzoziemcy, w tym Wietnamczycy, byli przewożeni z Rumunii w schowkach w przestrzeniach ładunkowych ciężarówek.

Skrytki te były specjalnie skonstruowane, umieszczone za przewożonym towarem i nie dawały ukrytym w nich cudzoziemcom możliwości samodzielnego wydostania się. Podróż w skrajnie ciężkich warunkach trwała kilkadziesiąt godzin

- powiedziała Konieczniak. Cudzoziemcy byli też przewożeni przez członków grupy wypożyczonymi autami typu kamper.

Rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz podkreśliła z kolei, że wszystko wskazuje na to, iż grupa działała w całej Europie. "Jej członkowie organizowali kanały przerzutowe cudzoziemcom, rozpoczynające się w Rumunii poprzez Polskę aż do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji. Za taką podróż każdy z cudzoziemców miał zapłacić od 6,5 do 20 tys. dolarów" – dodała.

Przedstawiciele służb nie wykluczają kolejnych zatrzymań, także w innych krajach Unii Europejskiej. Podejrzanym za zarzucane im czyny może grozić nawet do 8 lat więzienia.