Tę komedię można rozpatrywać na dwóch poziomach. Jeden poziom - to jest poziom fabularny i można powiedzieć, że jest to opowieść o dworze nad Narwią, w którym mieszkają upiory naszej przeszłości i który zostaje kupiony przez nowych właścicieli. To jest baza fabularna, którą autor nam przedstawia

 - wyjaśnił  reżyser.

Ale tak naprawdę ten spektakl jest o sprawie znacznie głębszej, to znaczy o zależnościach, jakie my, Polacy, mamy cały czas ze zmarłymi. O niemożności wyzwolenia się z czasów przeszłych, o tym, że cały czas nosimy na swoich barkach swoich zmarłych i żyjemy wyłącznie przeszłością, cmentarzami, rocznicami

 - mówił Tyszkiewicz.

Zwrócił uwagę, że Polacy są jednym z nielicznych narodów w świecie, który "celebruje bez przerwy swoje klęski".

Jest w nas coś takiego, co jest zakorzenione w romantycznej postawie - co można nazwać upiorami romantyzmu, a co kształtuje nas Polaków, naszą mentalność

- dodał.

Reżyser podkreślił, że upiory w jego spektaklu symbolizują "to wszystko, co jest przeszłe".

To wszystko, co nie pozwala nam budować naszej przyszłości, a cały czas każe nam żyć historią. Już na etapie edukacji - i tu się kłania "Ferdydurke" - jesteśmy zmuszani, by celebrować naszych zmarłych. I ta postawa romantyczna cały czas w nas pokutuje, podczas gdy istnieją narody, które reprezentują postawę pozytywistyczną, czyli np. to, że dobrym patriotą jest się wtedy, gdy płaci się podatki, wychowuje dzieci

- wyjaśnił.

Tyszkiewicz zaznaczył, że w sztuce Jarosława Marka Rymkiewicza "niezwykle istotna jest krew".

Ale jest to krew, która ma być przelana. Jesteśmy również uczeni tego, że należy przelać krew w jakiejś sprawie, przelać krew za ojczyznę. To oznacza, że ta danina krwi jest daniną, której od nas się oczekuje. Jest kapitałem politycznym, a nawet społecznym. I ta upiorna komedia jest też o tym

 - przekonywał.

Reżyser podkreślił, że Rymkiewicz "bawi się w tej sztuce językiem".

Jest to wspaniale napisane, ponieważ Rymkiewicz, jako znawca romantyzmu i Słowackiego, wręcz igra słowami. Parafrazuje "Fantazego" Słowackiego, "Dziady" Mickiewicza. To jest coś takiego, co w dramacie współczesnym nieczęsto się pojawia. To wielka umiejętność nie tylko budowania fabuły, ale również operowania metajęzykiem

 - ocenił.

To jest w dużym stopniu polemika z romantyzmem. Spektakl zadaje pytania nam, współczesnym o to, jaką postawę przyjąć? Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy wszelkie strony sporu politycznego mówią o ojczyźnie i powraca w takim dialogu społecznym rozmowa o tym, co to znaczy być patriotą? Kto jest prawdziwym patriotą, a kto nie jest? Te tematy są ciągle żywe

 - wyjaśnił Tyszkiewicz.

Poeta, dramaturg i eseista Jarosław Marek Rymkiewicz napisał "Dwór nad Narwią" w 1979 r. To sztuka - jak napisano na stronie Teatru Ateneum - "zarazem upiorna i śmieszna, w której działalność widm jest wyjątkowo uparta i dokuczliwa".

Każdy naród ma jakąś swoją historię, która albo napawa go dumą, albo bywa kulą u nogi. W przypadku naszej polskiej historii mamy do czynienia z jednym i drugim jednocześnie. To, co jednych z tej historii cieszy, innych ciężko wkurza, i tak mamy co najmniej od trzystu lat, o ile nie więcej. O historii ani zapomnieć się nie da, ani żyć z nią w zgodzie

 - czytamy w zapowiedzi spektaklu.

Kiedy trupy z przeszłości mieszają się z żyjącymi, wynikają z tego przeróżne porozumienia i nieporozumienia, groźne albo zabawne. Kochliwa hrabina sprzed stuleci odnajduje ducha kochanka we współczesnym dorobkiewiczu, stary generał z dawnego powstania ugania się za młodą mężatką... Kłania się Fredro i Witkacy, Mickiewicz i Mrożek. Dzisiaj znów uporczywie wracamy do historii, budujemy muzea i szukamy tam naszej dumy. Rymkiewicz zaś powiada: uważajcie, rodacy, upiory przeszłości lubią wysysać z nas krew

 - napisano w zapowiedzi.

Scenografię i kostiumy zaprojektowała Aleksandra Gąsior. Muzykę skomponował Borys Kunkiewicz. Za reżyserię światła odpowiada Karolina Gębska. Wideo zrealizowali Łukasz Kustrzyński i Bartek Warzecha.

Występują: Dariusz Wnuk (Tadzio), Katarzyna Zawiślak–Dolny (Basia), Tomasz Schuchardt (Lutek), Ewa Telega (Amelia), Mateusz Łapka (Kamil), Krzysztof Gosztyła (Jenerał), Przemysław Bluszcz (Porucznik), Janusz Łagodziński (Profesor), Katarzyna Ucherska (Pani Docent), Bartłomiej Nowosielski (Walek) i na projekcji wideo Weronika Humaj (Marylka).

Premiera "Dworu nad Narwią" - 9 listopada o godz. 19 w Teatrze Ateneum w Warszawie. Kolejne przedstawienia - 10, 13-14 listopada br.