Sprawa dotyczy transportu 10 tygrysów z Włoch do Dagestanu - republiki Federacji Rosyjskiej. Ciężarówka ze zwierzętami utknęła na przejściu granicznym w Koroszczynie (woj. lubelskie), bo według Białorusinów przewoźnik nie dopełnił formalności. Podczas kilkudniowego postoju na terminalu granicznym jeden z tygrysów padł. Dziewięć pozostałych w bardzo złym stanie przewieziono w czwartek do ogrodów zoologicznych. Siedem osobników trafiło do Poznania, dwa do Człuchowa (woj. pomorskie). Według zapowiedzi dyrekcji poznańskiego zoo zwierzęta docelowo mają zostać wysłane do azylu w Hiszpanii.

Myślę, że te sprawy zostaną zbadane przez odpowiednie służby państwowe w tym rządowe, ponieważ (...) transport zwierząt dzikich był poza jakąkolwiek kontrolą warunków tego transportu

- powiedział Czabański w audycji w radiowej jedynce. Przypomniał, że transport ten nie został zatrzymany przez nasze służby, a przez białoruskie. Zdaniem Czabańskiego, "to nie wystawia naszym służbom najlepszego świadectwa". Dodał, że "później ten transport stał na naszej granicy, po naszej stronie".

Polskie służby weterynaryjne wyraźnie nie zdały egzaminu, a one też na punktach granicznych być powinny

- ocenił Czabański.

Jego zdaniem "to kolejny sygnał, że polskie służby weterynaryjne wymagają gruntownej reorganizacji, przebudowy i muszą zacząć działać zgodnie z celami, do których zostały powołane, a jak przypomniał - jednym z tych celów jest ochrona zwierząt i przestrzeganie praw chroniących te zwierzęta".