Eurodeputowany i wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Joachim Brudziński był pytany o zbliżającą się wielkimi krokami prezydencką kampanię wyborczą i w związku z tym o kandydata obozu Zjednoczonej Prawicy.

- Każda profesjonalna partia polityczna zaczyna kampanię na drugi dzień po wyborach. Jesteśmy na rozbiegu kampanii prezydenckiej i wkrótce będziemy informować o składzie sztabu wyborczego

- poinformował polityk.

Brudziński jednoznacznie potwierdził, że kandydatem Zjednoczonej prawicy na urząd prezydenta RP jest Andrzej Duda.

- Najgorsze co mogłoby się nam przydarzyć, to poczucie, że nie mamy z kim przegrać. Sondaże, praktycznie codziennie publikowane, dające zwycięstwo panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie w drugiej turze z każdym z dotychczas znanych, ewentualnych kandydatów nie spowodują, że my już znamy wynik wyborów

- przestrzegał.

Michał Rachoń dopytywał również, w jaki sposób politycy PiS interpretują słowa m.in. ludzi kultury, którzy twierdzą, że demokracja w Polsce się nie sprawdza  i jest zagrożona. Dziennikarz nawiązał do wypowiedzi reżysera Krystiana Lupy, który stwierdził, że "demokracja w Polsce się źle spisuje".

Brudziński zauważył, że to, że  ktoś jest wybitnym aktorem, aktorką, czy reżyserem, "nie oznacza, że ma po kolei w głowie jeśli chodzi o inne dziedziny życia". 

- To jakie dyrdymały, a mówiąc bez owijania w bawełnę, po prostu monstrualne głupoty plecie, w tym wypadku Krystian Lupa, czy Krystyna Janda jest tego najlepszym dowodem

- ocenił europoseł.

- Bycie dobrym aktorem, dobrym reżyserem, wcale nie oznacza,  że ktoś jest autorytetem w innych dziedzinach i ten (przepraszam za określenie) antydemokratyczny bełkot, frustracja i pogarda, wylała się  z tych ludzi.

- dodał.