Gość Katarzyny Gójskiej zaznaczył, że jest zwolennikiem tego, aby SLD, Wiosna i Razem – jeżeli będzie taka chęć – „stworzyły wspólny klub parlamentarny i wszystko wskazuje na to, że tak będzie”.

Gawkowski został poproszony o skomentowanie słów Bogdana Borusewicza, który w tygodniku „Wprost” mówi, że Donald Tusk powinien wystartować w wyborach prezydenckich. Borusewicz dodał, że szef Rady Europejskiej „ma największe szanse na wygranie wyborów, bo jest w stanie połączyć całą opozycję”.

Odnoszę wrażenie, że Donald Tusk decyzją o chęci ubiegania się o funkcję szefa partii europejskich chadeków (EPP) abdykował z chęci ubiegania się o polską prezydenturę. I dobrze się stało, dlatego że namawianie przez polityków Koalicji Obywatelskiej czy PSLu do tego, byśmy wystawili jednego wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich jest błędem

– ocenił Gawkowski.

Dodał, że w Platformie są dzisiaj spory. „Mam wrażenie, że trwa taka wojna buldogów pod dywanem, która nie dość, że szkodzi Polsce, to szkodzi PO”. – Lewica na tym korzysta – dodał.

Pytany o kandydata w wyborach prezydenckich mówi:

"Chcemy wystawić wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich, może wyłonimy go w prawyborach wewnętrznych, ale partyjnych, czyli takich, które wskażą kto będzie kandydatem w wyborach. To będzie ktoś, który nie będzie walczył o to żeby „być”, ale by zdobyć to poparcie, które wprowadzi go do drugiej tury wyborów. My na pewno wystawimy swojego kandydata. A te zapowiedzi pana Schetyny, pana Kosiniaka – słuchamy ich i wiemy, że tak się nie wydarzy" – powiedział polityk Lewicy.

Ocenił, że wybory parlamentarne pokazały, że ludzie chcą pluralizmu.

Jeżeli politycy innych opcji uważają, że mogą się jednoczyć wokół kandydata, który będzie nijaki, bo jak będzie każdego reprezentował, to będzie nijaki, to ja odpowiadam, to będzie porażka – stwierdził gość Katarzyny Gójskiej.

Dopytany, o kandydaturę Kidawy-Błońskiej powiedział:

Niech Platforma najpierw  zajmie się swoimi wewnętrznymi sprawami, niech odwoła Grzegorza Schetynę, niech zajmie się tym, kto będzie przyszłym kandydatem na prezydenta, ja nie bronię PO podejmować decyzji, ale niech się odczepi od tego, co robi lewica. Lewica idzie swoją drogą i nie będzie podlegała presji Platformy i nikogo, kto będzie usiłował narzucić swoją narrację. Przywództwo PO na opozycyjnej scenie politycznej z tymi wyborami się skończyło, a Grzegorz Schetyna nie jest żadnym hegemonem, ale musi walczyć o to, by przetrwać u siebie w partii

– powiedział.