Katarzyna Piekarska, Barbara Nowacka, Dariusz Joński (były rzecznik SLD), Grzegorz Napieralski i Dariusz Rosati to dziś posłowie PO. Gdy dodać do tego senatorów (Marek Borowski) czy europosłów, którzy wysiłkiem PO wrócili do polityki, jak Leszek Miller czy Włodzimierz Cimoszewicz, widać, że Grzegorz Schetyna w odbudowie postpezetpeerowskiej formacji ma wielkie zasługi. W nowym Sejmie to SLD stanie się głównym rywalem słabnącej Platformy i będzie miał zapewne konkretny cel – odebrać partii Schetyny dawnych wyborców. Jeśli ten plan się powiedzie, Platforma, jeśli w ogóle przetrwa, zakończy kadencję z poparciem najwyżej kilkunastoprocentowym. Tak to program nienawiści do PiS totalnej opozycji odebrał liderom PO rozum – pozwolił wykreować rywala, który skutecznie ograniczy wpływy tej partii. PO poniesie klęskę – nie warto jednak jej żałować.