Uważa pan, że po kolejnych z rzędu przegranych wyborach Grzegorz Schetyna nadal pozostanie liderem Platformy Obywatelskiej?
To członkowie PO zadecydują, kim będzie ich przywódca. Nie uważam, żeby politycy obozu rządzącego, mieli się wtrącać w personalia partii opozycyjnej, to byłyby standardy typowe dla niektórych krajów Azji lub Afryki. O Grzegorzu Schetynie nie można powiedzieć, że jest politykiem osiągającym dobre wyniki wyborcze, ale za to jest bardzo sprawny, jeśli chodzi o rozgrywki wewnątrzpartyjne. W związku z tym nie jest przesądzone, że odda przywództwo w Platformie Obywatelskiej. Ci, którzy go już dziś dymisjonują, być może robią to przedwcześnie.

Borys Budka i Sławomir Nitras to osoby, które nieoficjalnie wskazuje się jako potencjalnych następców Grzegorza Schetyny. Uważa pan, że to dobre kandydatury?
Doświadczenie uczy, że wybory wewnątrzpartyjne wygrywa się poprzez poparcie delegatów, a nie ogłoszenie tego w mediach. Czas pokaże, jakiego przewodniczącego wybiorą sobie politycy Platformy Obywatelskiej.

Spekuluje się również o powrocie Donalda Tuska do polskiej polityki. Uważa pan, że były premier wystartuje w wyborach prezydenckich?
W listopadzie Donald Tusk zostanie wybrany na przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej. To zwykle jest polityczna emerytura. Tak było w wielu przypadkach i sądzę, że to się nie zmieni. Wątpię, żeby Donald Tusk chciał startować w wyborach i mierzyć się z prezydentem Andrzejem Dudą. Pewne jest natomiast to, że cały czas będzie chciał mieć wpływ na Platformę Obywatelską. Pytanie tylko, czy Grzegorz Schetyna mu na to pozwoli.

Więcej na ten temat w poniedziałkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"