O godz. 7.58 bombowce z 451 Grupy Bombowej wystartowały z pasa startowego lotniska Castelluccio dei Sauri, niedaleko Foggi. Plan ataku przewidywał bombardowanie powyżej zakładów Bredy. Atak podzielono na dwa etapy. Pierwsze bombowce odpaliły rakiety za wcześnie, ale na szczęście spadły one na teren niezabudowany. Druga grupa pomyliła współrzędne i skręciła w prawo zamiast w lewo, w ten sposób bombowce znalazły się nad dzielnicą Gorla. Nie mogąc lądować z powodu uzbrojonych bomb, dowódca zdecydował zrzucić je na miasto, zamiast w drodze powrotnej do Adriatyku. 

O godz. 11.29 na Gorlę i Precotto zrzucono prawie 80 ton materiałów wybuchowych.

Znaczna część ludności dotarła do schronów przeciwlotniczych, jednak jedna z bomb trafiła w klatkę schodową szkoły podstawowej „Francesco Crispi”, w momencie, w którym dzieci i nauczyciele schodzili, by dotrzeć do podziemnego schronu budynku. Zginęło 184 dzieci, 14 nauczycieli, dyrektor, 4 dozorców i pielęgniarka. 

W niedzielę podczas ceremonii upamiętniającej ofiary nalotu nazywanego "masakrą w Gorla" burmistrz Mediolanu oświadczył:

Uważam, że konieczne jest to, aby rząd amerykański przeprosił za to, pamiętając, że jesteśmy tu, by przebaczyć. Zwrócę się w tygodniu z formalnym aktem do konsula, gdyż uważam, że ta wspaniała społeczność z Gorla, jedna z najpiękniejszych w Mediolanie, na pewno na to zasługuje. To był bardzo poważny błąd, który zrodził się, jak wynika z rekonstrukcji historycznej, z niesłychanej lekkomyślności i niekompetencji. Osoba, która dopuściła się tego błędu kontynuowała karierę i została też odznaczona.

Dzieci, które zginęły nazwano "małymi męczennikami z Gorli". W latach 50. XX wieku postawiono w dzielnicy pomnik projektu Antonia Greppi.