May mówiła o tym, że ma poczucie pewnego deja vu, apelując ponownie o poparcie umowy z UE i przekonując posłów, jak ważne jest to głosowanie. Apelowała do deputowanych, że "na pierwszym miejscu powinny znaleźć się interesy kraju" i powinni oni poprzeć porozumienie wynegocjowane przez Johnsona.

Była brytyjska premier kategorycznie opowiedziała się przeciw nowemu referendum w sprawie brexitu, argumentując, że nie można powtarzać głosowania "dlatego, że ludziom po prostu nie podobają się wyniki pierwszego". "Głosowanie za porozumieniem jest jedynym sposobem na uniknięcie brexitu bez porozumienia" - mówiła.

Wersja umowy, którą wynegocjował jej rząd, została trzykrotnie odrzucona przez Izbę Gmin, co w konsekwencji skłoniło May do rezygnacji. Porozumienie Johnsona jest bardzo podobne, ale usunięty z niego został jeden kluczowy element - tzw. irlandzki backstop, który według krytyków groził tym, że Wielka Brytania na stałe zostanie związana unijnymi regulacjami celnymi.