Pierwsza odsłona serii „Ukryta sieć” (2019) przyniosła Jakubowi Szamałkowi popularność i szacunek czytelników, którzy od literackich thrillerów oczekują inteligentnej rozrywki. Całe szczęście autor nie kazał swoim fanom długo czekać i jeszcze w tym roku, dokładnie dzisiaj (16 października) do księgarń trafiła kolejna część cyklu.

Główną bohaterkę „Kimkolwiek jesteś”, Julitę Wójcicką, czytelnicy Jakuba Szamałka mieli okazję poznać w pierwszej części cyklu („Cokolwiek wybierzesz”). Tym razem młoda mediaworkerka, która ledwo wiązała koniec z końcem, publikując tanie sensacje na plotkarskim portalu, powraca jako świadoma swoich celów i ambicji dziennikarka śledcza. Julita nie musi ślęczeć godzinami nad teczkami w Instytucie Pamięci Narodowej, ani prowadzić flirtu ze służbami specjalnymi, by ujawniać wstrząsające opinią publiczną skandale i afery. Wystarcza jej do tego laptop i kilka tricków, które potrafią zamienić zwykły komputer w najsprytniejsze narzędzie śledcze. Ponieważ kiedyś Julita sama padła ofiarą ataku hakerskiego, teraz nie tylko doskonale wie jak chronić swoją prywatność (jeśli sądzicie, że standardowe ustawienia prywatności na Facebooku gwarantują anonimowość, po lekturze książek Szamałka będziecie mieć ochotę usunąć konta we wszystkich mediach społecznościowych, spalić komputer i wyjechać do Kazachstanu paść owce), ale wie również, jak odnaleźć dowolną osobę chodzącą po tej ziemi - niezależnie od tego, czy jedyną poszlaką miałoby być zapomniane dawno temu selfie z imprezy wrzucone do internetu, czy popełniona w nazwie użytkownika literówka.

Swoje doświadczenie i wiedzę dziennikarka wykorzystuje, by rozwikłać tajemniczą i brutalną śmierć młodej kobiety, która została zamordowana na oczach… internautów. W tym celu Wójcicka będzie musiała opuścić stolicę i odbyć kilka śledztw w terenie - od pobliskiego Mińska Mazowieckiego począwszy, a skończywszy na zatłoczonym Londynie i królestwie kiczu Las Vegas. Szybko okaże się, że tam gdzie policja nie sięga, tam babę - w tym przypadku Julitę Wójcicką - pośle. A raczej ona sama, napędzana adrenaliną i obsesją odkrycia prawdy, wyruszy w podróż - w czasie i przestrzeni, by zaspokoić reporterską ciekawość. To oczywiście nie spodoba się wielu osobom, przy czym wydaje się, że chłopak Julity zatroskany o jej stan psychiczny, będzie stanowił tu najmniejsze zagrożenie.

Ci, którzy zdążyli poznać dotychczasową twórczość Szamałka, nie będą zawiedzeni. „Kimkolwiek jesteś” to bowiem nie tylko koronkowo skonstruowana i pełna zaskakujących zwrotów akcji fabuła, ale i charakterystyczny, niepozbawiony błyskotliwego humoru język autora. Rzadko zdarza się, by tak dobrze nakreślona fabuła szła w parze z inteligentnymi grami słownymi, puszczanym do czytelnika okiem, ukrytymi między wersami nawiązaniami do bieżących wydarzeń ze świata mediów, sportu, czy wielkiej polityki. Jakub Szamałek dba o obie warstwy - fabularną i językową z jednakową pieczołowitością. Jeśli dołożyć do tego fascynującą tematykę nowych technologii, które w takim samym stopniu mogą ułatwić nam życie, co je zdewastować (a nawet odebrać!), zyskujemy powieść, od której trudno się oderwać.

Choć część akcji toczy się w internecie i znajomość meandrów sieci (oraz podstawowych pojęć takich jak chociażby darknet, malware, czy VPN) zdecydowanie wzmacnia przyjemność z lektury książki, to jest ona napisana w na tyle przystępnym stylu, że z powodzeniam mogą sięgnąć po nią nawet ci, którzy używają komputera tylko do oglądania filmików z kotami i sprawdzenia poczty. Ba, nie tylko mogą, ale powinni! I to jest chyba największa wartość książek Szamałka - choć przeciętnemu czytelnikowi trudno zweryfikować poprawność merytoryczną opisanych przez pisarza mechanizmów (kolejna atrakcja dla programistów, pentesterów i wszelkiej maści sympatyków IT), to autor zwraca uwagę na szereg realnych niebezpieczeństw czyhających na nas w sieci. I o ile chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć i przypominać, że zasada ograniczonego zaufania w internecie jest szczególnie cenna, zwłaszcza gdy chodzi o tzw. „wrażliwe dane”, o tyle jeszcze wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, jak niewinne social media mogą wpływać nie tylko na nasz nastrój i relacje z bliskim, ale nawet na… poglądy polityczne.

W „Kimkolwiek jesteś” Szamałek pokazuje, że tzw. big data „w rękach” spin doktorów staje się narzędziem, wobec którego bezbronni stają się nawet najodporniejsi na fake newsy użytkownicy. Tym samym październikowa premiera nowej książki Szamałka ciekawie wpisuje się w niedawno zakończoną kampanię i wybory parlamentarne nad Wisłą. Czy w dobie farm trolli, algorytmów śledzących naszą aktywność w sieci i pogłosek o funkcjonującym w Europie (a może i w Polsce?) systemie Pegasus, możemy czuć się bezpieczni? W tym kontekście wizja nakreślona w „Ukrytej sieci” kojarzy się raczej z ostrzeżeniem, niż literacką fikcją. Współcześni socjologowie są zgodni - żyjemy w świecie postprawdy. Możemy temu zaprzeczać i dalej wierzyć, że suflowane przez naszego Facebooka linki do konkretnych artykułów to przypadek, lub - co najwyżej - sprytne tricki speców od e-marketingu. Ale możemy też sięgnąć po książki Szamałka i poznać przynajmniej część reguł tej wyrachowanej gry.

Książka Jakuba Szamałka "Kimkolwiek jesteś" ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B.