Jak informuje gazeta, operatorzy telefonii stacjonarnej i ich akcjonariusze, obawiający się obniżenia stawek we wzajemnych rozliczeniach z innymi telekomami (tzw. stawek FTR), mogą nadal spać spokojnie. "Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej sprzeciwił się Komisji Europejskiej, która od lat domaga się, aby FTR w Polsce był, tak jak w innych krajach UE, ustalany w oparciu o koszty tzw. efektywnego operatora, a więc dużo niższy" - czytamy.

Dziennik przypomina, że prezes UKE Marcin Cichy zaczął od dyskusji z operatorami w kraju. "Najpierw konsultacjom poddano projekty 104 decyzji, w których regulator obniżył FTR do 0,32 gr. ze średnio 2 gr. Telekomy zaprotestowały. W efekcie dyskusji Cichy przyznał im rację, że nie powinien ustalać jednej stawki dla całego rynku, ponieważ operatorzy się różnią, i wydał nowe decyzje, nie zawierające stawek. Mają one być ustalone odrębnie w przyszłości, w tzw. częściowej decyzji administracyjnej. Takie decyzje przekazano w marcu do akceptacji Komisji Europejskiej" - napisano.

Dodano, że Komisja Europejska, która czeka, aż Polska dostosuje się do unijnej regulacji.

Jak czytamy w "Rz", zdaniem Komisji podejście prezesa UKE prowadzi do różnicy w rozliczeniach, ponieważ stawki w Polsce będą dużo wyższe (0,481 eurocenta) od zastosowanych przez innych operatorów unijnych, pobierających stawkę ustaloną w oparciu o koszty (0,086 eurocenta). "W rezultacie koszty tej różnicy ponoszą operatorzy, a w ostatecznym rozrachunku konsumenci z państw członkowskich, w których połączenia są inicjowane" – argumentują eurokomisarze.

Dziennik podał, że Komisja Europejska ostatecznie wydała zalecenie, aby UKE wycofał się z decyzji lub je poprawił. "Dała UKE czas na przygotowanie przejściowych stawek dla polskich operatorów stacjonarnych do końca tego miesiąca. Z komunikatu UKE wynika jednak, że urząd nie zamierza tego zrobić. Przekazał dokumenty Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów, aby zajął stanowisko" - czytamy.