Po zdobyciu 34,67 proc. głosów Prawo i Sprawiedliwość wygrało w okręgu wrocławskim z Koalicją Obywatelską, która uzyskała 32,80 proc. W starciu liderów list Stachowiak-Różecka miała o ponad 23 tys. głosów więcej niż Grzegorz Schetyna. Poparło ją najwięcej wyborców w całym regionie, bo ponad 91 tys. osób. To najwięcej głosów oddanych na jedną osobę na Dolnym Śląsku.

W okręgu nr 3 na PiS zagłosowało 226 tys. 915 osób, a na Koalicje Obywatelską – 214 tys. 629 osób. Okręg nr 3, a szczególnie Wrocław, uchodził dotąd za matecznik PO. Obejmuje miasto i tzw. obwarzanek, czyli okoliczne powiaty: wrocławski ziemski, strzeliński, oławski, oleśnicki, trzebnicki, milicki, górowski, wołowski i średzki. O ile w samym Wrocławiu KO wygrała z PiS (37,07 proc. do 28,92 proc.), o tyle w poszczególnych powiatach PiS uzyskał nawet ponad 48 proc. poparcia.

- To zwycięstwo bardzo cieszy, bo to jest fantastyczna sprawa. Powoli, z każdymi wyborami przebijamy ten mityczny szklany sufit we Wrocławiu i w naszym okręgu. Chcę podkreślić, że zaowocowała praca drużynowa. Mieliśmy tzw. silną listę, kandydaci z dalszych miejsc mieli swój wpływ na wynik i bardzo im za to dziękuję. Praca kandydatów do Senatu również była ogromna. Mieliśmy też duże wsparcie w sympatykach, którzy rozdawali ulotki, kleili plakaty. Ogromnie wszystkim za to dziękuję i pięknie się kłaniam

- powiedziała Stachowiak-Różecka, szefowa wrocławskich struktur partii.

Pytana, czy bardzo cieszy wysokie zwycięstwo nad liderem listy KO przewodniczącym PO Grzegorzem Schetyną, Stachowiak-Różecka odpowiedziała, że to sukces oraz zobowiązanie, ponieważ stała się liderem z największym poparciem z regionu.

- Oczywiście, że zwycięstwo cieszy i dziękuję za taki mandat bycia liderem – jak się okazuje - nie tylko wrocławskiej listy Prawa i Sprawiedliwości w naszym okręgu, ale jednak jakby wszystkich. W tym sensie, że uzyskałam największe poparcie. To jest oczywiście ogromna radość i bardzo dziękuję. A z drugiej strony to też złożenie na moich barkach odpowiedzialności za tę pracę w Sejmie, za współpracę z naszymi kolegami również z opozycji. Gratuluję wszystkim, którzy objęli mandaty poselskie i senatorskie z naszego okręgu

- powiedziała Stachowiak-Różecka.

W poprzednich wyborach w 2015 r. jako liderka listy PiS zdobyła 41 tys. głosów, a tej niedzieli zwiększyła swe poparcie o 50 tys. głosów, co jej zdaniem jest wynikiem skutecznej pracy poselskiej.

- Zakładam, że wyborcy docenili moją pracę i zaangażowanie na ich rzecz. Rzeczywiście ja tych czterech lat nie zmarnowałam, moja aktywność to nie ostatnie miesiące przed wyborami, ale rzeczywiście taka rzetelna, poselska praca: mnóstwo spotkań. Ja naprawdę nasz okręg przejeździłam wzdłuż i wszerz. I to były spotkania, które odbywały się podczas całej tej kadencji. Zakładam, że to właśnie takie zaufanie i podziękowanie, ocena mojej dotychczasowej pracy poselskiej. I zapewniam, że w kolejnej kadencji nie zawiodę

- powiedziała Stachowiak-Różecka.

W jej ocenie, choć nie udało się zdobyć mandatów senatorskich w okręgu wrocławskim, to jednak wyborcza praca trzech kandydatów była znaczącym wkładem w sukces całej drużyny PiS.

Kandydaci PiS: wicemarszałek województwa Marcin Krzyżanowski, radny miejski Sergiusz Kmiecik i senator Jarosław Obremski mieli za konkurentów: byłego prezydenta miasta i ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, jego żonę senator Barbarę Zdrojewską oraz poseł i profesor Alicję Chybicką, szefową kliniki onkologii i hematologii dziecięcej we wrocławskim szpitalu.

Jak mówiła Stachowiak-Różecka, praca kandydatów PiS przyczyniła się do zwycięstwa w okręgu, a wynik Krzyżanowskiego i Kmiecika „we Wrocławiu w porównaniu do poprzednich wyborów ciągle wzrasta, więc zbliżamy się do przebicia szklanego sufitu również we Wrocławiu”.