Zmiana na stanowisku "anioła stróża papieża", jak nazywany jest komendant żandarmerii nieodstępujący go na krok, to rezultat afery, jaka wybuchła na początku października. Wtedy włoski tygodnik "L'Espresso", a za nim wszystkie media, opublikował dane i fotografie pięciu pracowników Stolicy Apostolskiej, w tym Sekretariatu Stanu - duchownego i czworga świeckich - zawieszonych w obowiązkach z powodu wszczęcia śledztwa w sprawie wielomilionowych transakcji zagranicznych.

Na polecenie papieża w Watykanie rozpoczęło się postępowanie, mające ustalić, kto stoi za wyciekiem poufnych dokumentów wewnętrznych, będących do dyspozycji żandarmerii.

Jednocześnie watykański rzecznik Matteo Bruni oświadczył, że było to "nielegalne upowszechnienie wewnętrznego dokumentu sił bezpieczeństwa Stolicy Apostolskiej, którego powaga - według słów papieża Franciszka - porównywalna jest do grzechu śmiertelnego, gdyż przynosi szkodę godności osób oraz zasadzie domniemania niewinności".

Dowódca żandarmerii Domenico Giani podał się do dymisji po 20 latach służby, a w poniedziałek Watykan podał, że papież przyjął jego rezygnację.

W wydanej nocie watykańskiego biura prasowego zaznaczono zarazem, że dotychczas nie wykryto autora przecieku materiałów, a dowódca, który złożył rezygnację, aby zagwarantować spokojny przebieg dochodzenia , sam nie ponosi odpowiedzialności w tej sprawie.

W oświadczeniu mowa jest też o tym, że publikacja poufnych materiałów 2 października jest "wysoce krzywdząca zarówno dla godności zainteresowanych osób, jak i dla wizerunku samej żandarmerii".

Mianowany przez Franciszka nowy dowódca żandarmerii watykańskiej Gianluca Gauzzi Broccoletti ma 45 lat. Służy w żandarmerii od 1995 roku.

Odejście jednej z najważniejszych osób w otoczeniu papieża uznano za wydarzenie sensacyjne. Giani w wywiadzie powiedział: "Odczuwam wstyd z powodu zadanego cierpienia".

Dziennik "La Repubblica" twierdzi, że Stolica Apostolska "sonduje" w rządzie Włoch możliwość zapewnienia Gianiemu ważnego stanowiska.