Zdaniem "New York Timesa" opozycja nie była w stanie wypracować spójnego programu konkurującego z planami PiS dotyczącymi przekształcenia gospodarki. "Wall Street Journal" pisze, że opozycja zyskała wprawdzie po utworzeniu ideologicznie zróżnicowanej koalicji, ale jednak zawiodła. "NYT" ocenia, że PiS utrzyma władzę, ponieważ wyborcy odrzucili obawy o autokratyczne inklinacje rządu i nagrodzili partię za hojne programy pomocy społecznej.

Nowojorskie dzienniki przypominają, że zmiany wprowadzone w sądownictwie podważają - według krytyków PiS - rządy prawa i Polska jako pierwszy członek UE może utracić prawo głosu we Wspólnocie. "NYT" pisze, że państwowa telewizja i radio zamieniły się w rządowe ośrodki propagandowe.

„Mimo to Polska nie jest jeszcze Węgrami, a tym bardziej Turcją, ani żadnym innym autokratycznym krajem. Społeczeństwo obywatelskie jest wciąż żywe, a w mediach nadal jest wiele krytycznych głosów” – zauważa "NYT".

Gazeta przyznaje, że dla większości ludzi życie nie wydaje się dziś bardziej pozbawione wolności niż cztery lata temu. „Walka o sądy nie wpłynęła na przeciętnych obywateli" - ocenia dziennik i dodaje, że ci Polacy, którzy są przerażeni tym, co płynie "z państwowych serwisów informacyjnych, po prostu przełączają kanał".

"NYT" wyjaśnia, że rząd znacznie rozbudował państwo opiekuńcze i zaangażował się w najbardziej ambitny w tym pokoleniu plan redystrybucji dochodów, a dzięki temu zdobył lojalność tych, którzy czuli się porzuceni lub zdradzeni, gdy nadszedł kapitalizm.

Pozycja „PiS została również wzmocniona dzięki wsparciu Kościoła katolickiego, a wielu księży zachęcało swoje zgromadzenia do głosowania na tę partię. Mieszanka wiary, finansowej szczodrości i pokrzywdzonego nacjonalizmu okazała się politycznie skuteczna” - akcentuje gazeta.

"NYT" cytuje słowa Jarosława Kaczyńskiego o powodach do radości i woli kontynuowania pozytywnych zmian:

„Otrzymaliśmy dużo, ale zasługujemy na więcej. (…) Czeka nas refleksja nad tym, co się udało i nad tym, co spowodowało, że pewna część społeczeństwa uznała, że nie należy nas popierać”.

Dziennik przypomina też wypowiedź Kaczyńskiego o znaczeniu religii dla Polski.

„Wszystko, co dobre, pochodzi od chrześcijaństwa. (…) Odrzucenie tej prawdy doprowadziłoby do upadku cywilizacji. (…) Prawa człowieka zostaną zniszczone, ponieważ poza naszą cywilizacją takie prawa po prostu nie istnieją”.

Gazeta z rezerwą pisze o podzielonych partiach opozycyjnych. Pokazuje Małgorzatę Kidawę-Błońską, jako kandydatkę KO, która postawiła na współpracę skłóconych środowisk politycznych.

"Wall Street Journal" przypomina, że PiS prowadził intensywną kampanię na tematy kulturowe, obiecywał, że nie pozwoli na przyznawanie szerszych praw społeczności LGBT i będzie bronić Kościoła katolickiego. W ocenie konserwatywnej gazety spolaryzowało to społeczeństwo.

Dziennik przyznaje zarazem, że rząd wprowadził "świadczenia socjalne stanowiące wzór dla podobnie myślących populistów w innych częściach kontynentu". PiS „łączy całkiem lewicową politykę, jeśli chodzi o opiekę społeczną, z prawicowym nacjonalizmem i kwestiami tożsamości i to jest ich zwycięską formułą. (…) To działa.

W opinii dziennika rezultaty wyborów prawdopodobnie utrudnią UE wywieranie presji na polski rząd, aby zrezygnował z reform postrzeganych jako niedemokratyczne. "WSJ" wylicza nowe przepisy prawne, które zniechęcają zagranicznych inwestorów do posiadania prywatnych mediów w Polsce oraz reformy, które mają objąć nadzorem parlamentarnym Sąd Najwyższy.

Gazeta powołuje się też na wypowiedź Aleksa Szczerbiaka, profesora politologii zajmującego się współczesną Europą na Uniwersytecie w Sussex. Ocenił on, że PiS nie bez powodu uzna sukces za sygnał, „by iść naprzód”.

„Ktoś taki, jak (niemiecka kanclerz Angela) Merkel powie: tak, Prawo i Sprawiedliwość jest tu jeszcze przez cztery lata, musimy nawiązać pragmatyczne stosunki, bez względu na dyskusje wokół rządów prawa”

– przewiduje Szczerbiak.