"Przedstawię plan, który będzie kształtował naszą gospodarkę na przyszłość i uruchomi naszą rewolucję infrastrukturalną" - oświadczył.

Jeśli jednak 31 października Wielka Brytania wyjdzie z UE bez porozumienia, prezentacja projektu budżetu zostanie przesunięta na później, a 6 listopada Javid przedstawi jedynie sprawozdanie o stanie gospodarki. Choć zwykle budżet prezentowany jest we wrześniu, opóźnienie nie powinno stwarzać większych problemów, bo w Wielkiej Brytanii rok budżetowy zaczyna się w kwietniu.

Javid już wcześniej sugerował poluzowanie dyscypliny fiskalnej, aby złagodzić skutki wyjścia kraju z UE. Na początku września oświadczył, że era zaciskania pasa dobiegła końca, i zapowiedział zwiększenie wydatków o prawie 14 mld funtów, z przeznaczeniem m.in. na służbę zdrowia, edukację, policję i inwestycje infrastrukturalne.

Pod rządami Partii Konserwatywnej deficyt budżetowy kraju spadł z prawie 10 proc. PKB w 2010 r. do niespełna 2 proc. obecnie. Poluzowanie dyscypliny będzie wymagało zmiany reguły wydatkowej, bo obecne zasady mówią, że deficyt budżetowy powinien być poniżej 2 proc. PKB.

Minister finansów, dla którego będzie to pierwszy budżet po objęciu stanowiska w lipcu, wyjaśnił, że można teraz pożyczać więcej, korzystając z niskich stóp procentowych.

Zapewnił, że pieniądze nie zostaną "przejedzone", lecz spożytkowane na inwestycje procentujące w przyszłości.

Kwestia tego, czy Wielka Brytania wyjdzie z UE z porozumieniem czy też nie, powinna się rozstrzygnąć do końca tygodnia. W czwartek i piątek odbędzie się szczyt unijny uważany za ostatnią szansę na zawarcie umowy, a następnego dnia Izba Gmin będzie głosować albo nad jej zatwierdzeniem, albo nad dalszymi krokami.