Tuż przed wyborami akcja "straszenie PiS-em" rozkręciła się na dobre. Czynny udział w niej brała aktorka, miłośniczka wszelkich protestów i manifestacji - Maja Ostaszewska.

Choć trudno w to uwierzyć, to stwierdziła - całkiem na poważnie, że partia rządząca... odbierze Polakom dostęp do internetu.

- My jesteśmy nauczeni przez czasy komunizmu, że w anarchii jest coś fajnego. Że politycy się obciachowo kojarzą, że to jest nuda. Ale coraz bardziej ludzie uświadamiają sobie, że jak chcą mieć wolny dostęp do internetu, do social mediów, to jest to polityka. Bo w chwili, kiedy dzisiaj rządząca partia zacznie się rozpędzać, to najprawdopodobniej zabierze ten wolny dostęp, zabierze dostęp do wolności słowa

- wypaliła Ostaszewska w rozmowie z Tomaszem Lisem.

Sebastian Kaleta, który trafi do Sejmu jako poseł PiS sprawdził, czy Ostaszewska aby nie miała racji...

Czekając na ostateczne potwierdzenie wyników, mam ważne pytanie... czy działa Wam internet?

- pyta polityk na Twitterze.

Internauci pospieszyli z odpowiedziami.

Skoro internauci odpisują, to znaczy, ze internet jest. Uff!