Jaskrawe kolory i mocno zdeformowane postacie budzą niepokój i lęk. Są metaforą bólu i cierpienia, przez jakie musiała przejść ich autorka. W połączeniu z wierszami, które im towarzyszą, obrazy stanowią niezwykle osobiste świadectwo kobiety, która przeszła przez piekło obozów koncentracyjnych. 

– powiedziała Sieradzka o dziełach Hofmann.

Edith Hofmann urodziła się w 1927 r. w Pradze. W 1941 r. wraz z rodziną została deportowana do getta Litzmannstadt, a stamtąd w 1944 r. do obozu Auschwitz II-Birkenau. Po kilku tygodniach została przeniesiona do Christianstadt, podobozu KL Gross-Rosen. Podczas Marszu Śmierci została ewakuowana do KL Bergen-Belsen, gdzie po miesiącu została wyzwolona przez wojska brytyjskie. Po zakończeniu wojny Edith wróciła do Pragi, gdzie starała się odnaleźć żyjących członków rodziny. Niestety, nikt z nich nie przeżył. Dzięki pomocy Czerwonego Krzyża wyjechała do Irlandii Północnej, gdzie od czasów przedwojennych mieszkała jej siostra. Spotkały się w 1946 r. Edith, po przeprowadzce do Anglii i ukończeniu studiów, została nauczycielką języka angielskiego. W latach 70. Hofmann zaczęła studiować sztukę. Wystawiała obrazy w różnych miejscach. „Sztuka dla mojej mamy była sposobem na walkę z traumą (...)” – powiedziała córka byłej więźniarki Amanada Steart, która przekazała prace do Miejsca Pamięci.

Edith nigdy nie wróciła do Miejsca Pamięci Auschwitz. Chciała jednak, by po jej śmierci obrazy trafiły do Zbiorów Muzeum.

Moja mama chciała przekazać przyszłym pokoleniom, aby takie rzeczy jak Auschwitz nigdy się już nie powtórzyły, aby ludzie nie mieli żadnych uprzedzeń z powodu innej wiary czy rasy.

 – podkreśliła Steart.

Edith Hofmann zmarła w ub. roku.

W 1947 r. na terenie byłych obozów Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau powstało muzeum. W jego zbiorach znajduje się ponad 4,5 tys. prac artystycznych, które wykonali więźniowie podczas istnienia obozu, jak i po wojnie.