W niedzielę drużyna Jerzego Brzęczka pokonała w Warszawie Macedonię Północną 2:0 i na dwie kolejki przed końcem kwalifikacji zapewniła sobie awans na Euro 2020.

Było dużo walki, choć skuteczność przyszła dopiero w końcówce. Poza tym trzeba podkreślić dobry coaching trenera Jerzego Brzęczka, który przeprowadził udane zmiany. To one przesądziły o naszym zwycięstwie, gdyż Przemysław Frankowski i Arkadiusz Milik zdobyli bramki. Generalnie wszyscy zawodnicy w tym meczu spisali się dobrze, grali kolektywnie, a drużyna była lepiej ustawiona. Dlatego ocena musi być pozytywna

– nie miał wątpliwości Kasperczak, były piłkarz Orłów Górskiego. W przeszłości trener Wisły Kraków i selekcjoner wielu reprezentacji.

Oceniając postawę biało-czerwonych w całych eliminacjach Kasperczak podkreślił, że drużyna zrealizowała cel, jakim był awans i ten fakt jest bardzo istotny dla polskiego futbolu, ale na razie trudno ocenić potencjał ekipy trenera Brzęczka, gdyż nie miała okazji sprawdzić się w starciu z mocnymi rywalami.

Zwycięstwa w eliminacjach nie były odnoszone w najlepszym stylu, może poza meczem z Izraelem i tym ostatnim. Zazwyczaj Polacy dostosowywali się do poziomu rywali, który nie był zbyt wysoki. Dlatego na razie nie ma co mówić o szansach w turnieju finałowych. Ważne, aby nie przytrafiły się jakieś kontuzje, a nasi reprezentanci grali w swoich drużynach klubowych. Istotne będą też wyniki dwóch ostatnich spotkań eliminacyjnych. Trzeba utrzymać pierwsze miejsce w grupie, bo to da rozstawienie w pierwszym koszyku, a to da nam lepszą pozycję wyjściową.

W podobnym tonie wypowiada się Antoni Piechniczek - szkoleniowiec, który polską reprezentację doprowadził do trzeciego miejsca na mistrzostwach świata w 1982.

Nie ma sensu mówić o tym, co by było, gdybyśmy nie awansowali. Nie ściemniajmy i nie próbujmy wrzucać troszkę dziegciu do beczki miodu.

Jego zdaniem mecze eliminacyjne pokazały potencjał, jaki ma polska kadra.

Potwierdzeniem tego, ilu mamy dobrych piłkarzy były zmiany, jakich w niedzielnym meczu dokonał trener Brzęczek. Przecież nikt chyba się nie spodziewał, że wejdą Arkadiusz Milik i Przemysław Frankowski i po paru minutach będzie 2:0. To tylko świadczy o potencjale, jaki drzemie w tej drużynie.