Aktorka była mężatką dwa razy. Jej pierwszy mąż zmarł, z drugim się rozwiodła. I nauczyła się żyć jako singielka. Jak sama mówi, jest to bardzo owocny czas. 

To wspaniały prezent, który dało mi życie i który sobie sama zafundowałam. Zmierzenie się z tym, przetrwanie i wyjście z tego odrodzonym jest największym sukcesem. To jak z porami roku - każda kobieta jest potrzebna, każda ma swoje piękno i niesie swoją wartość.

Foremniak, donosi plotek.pl, zawsze może jednak liczyć na wsparcie córki. Choć aktorka nie mówi o niej zbyt wiele, to wiemy, że ma z nią świetny kontakt. To wszystko zawdzięcza swojemu zdrowemu podejściu do relacji z nią, o co zresztą prosi inne matki. 

Matka musi najpierw sama ze sobą popracować, przyjrzeć się sobie, bo właściwie źródło jest w niej - jak ona się zmieni, to i dziecko się zmieni

- czytamy.

Foremniak została także zapytana o bardzo modny w ostatnich latach temat dbania o siebie i swoją sylwetkę. 

Trzeba przede wszystkim zadbać o swój „środek”. On nas prowadzi, by się nie zagubić, nie wpadać ze skrajności w skrajność. Każdy może odnaleźć swoją drogę, która wzmacnia i determinuje do działania. Pomaga pozbyć się strachu, kompleksów i wszystkiego, co przeszkadza nam czuć się mocnym. Ja też miałam swoje „szuwary”, w których się chowałam i obgryzałam paznokcie. (...) Próbuję różnych metod, pracy z ciałem, z oddechem, by znaleźć tę, która najlepiej na mnie działa.

Wciąż się uczę. Za uczucia i emocje, jakie gromadzimy, odpowiedzialni jesteśmy sami przed sobą. I tu nie ma „ściemy”, nie da się niczego zamieść pod dywan. Jak czegoś w sobie nie wyczyścisz, nie przerobisz, prędzej czy później zacznie cię uwierać, męczyć.