Brazylijczycy znakomitą grą w Pucharze Świata zrobili na wszystkich wielkie wrażenie. Canarinhos w dotychczasowych ośmiu spotkaniach stracili zaledwie dwa sety. Do zera pokonali między innymi inną siatkarską potęgę - Amerykanów. Widać było, że niedzielny rywal Polaków szykował formę na turniej w Kraju Kwitnącej Wiśni. Biało-czerwoni natomiast do rozgrywek przystąpili niemal z marszu po wyczerpujących mistrzostwach Europy.

Pomimo tego to Polacy od początku pierwszego seta narzucili swoje tempo gry. Znakomicie u biało-czerwonych funkcjonował blok, świetnie zagrywał Wilfredo Leon. Maciej Muzaj - który w wyjściowej szóstce zastąpił Bartosza Kurka (wrócił już z Japonii do swojego klubu) - skutecznie kończył ataki. Canarinhos desperacko walczyli by doprowadzić do remisu. Znowu jednak zatrzymał ich polski mur nad siatką. Rywale mieli poważne problemy ze skończeniem swoich akcji. Lucarelli tak przestraszył się naszego bloku, że posłał piłkę w aut i było już 22:17. Niedługo potem ten sam zawodnik zepsuł zagrywkę i biało-czerwoni efektownie rozpoczęli ten mecz wygrywając seta do 19.

Bombowa zagrywka Leona, rywale się wybronili, ale to Polska wygrała wysoko seta

W drugiej partii trwała twarda walka punkt za punkt. Przy dobrym przyjęciu dobrze rozgrywał Fabian Drzyzga i nasi środkowi mogli się popisywać potężnymi zbiciami. Rozkręcał się Muzaj, który do znakomitych ataków dołożył asa serwisowego, a po chwili także pojedynczy blok na Lealu. To była siatkówka na najwyższym światowym poziomie. Doszło do nerwowej końcówki. Aleksander Śliwka, który wcześniej grał fantastycznie, miał piłkę nad pustą siatką i się pomylił. Później rywale zatrzymali Muzaja i wyrównali stan meczu.

Rywal nie uciekł przed zagrywką Leona, a Bieniek skutecznie zakończył akcję

Kolejny set rozpoczął się od pokazu siły Canarinhos. Nieprawdopodobna moc zagrywki poparta potężnymi atakami i rywale wywalczyli sobie kilka punktów przewagi. Brazylijczycy nakręcali się swoją grą, bronili niesamowicie. Drużyna Heynena straciła nagle swoje atuty i ta partia okazała się niemożliwa do wygrania.

Polacy nie rozpamiętywali przegranego seta i kolejnego rozpoczęli od prowadzenia 5:0. Nasi siatkarze postanowili Brazylijczykom odpłacić pięknym za nadobne. Po asie serwisowym Kłosa zrobiło się 16:8 i demolowanie Canarinhos trwało w najlepsze. Fantastyczną grę biało-czerwonych zwieńczył efektowny blok na Lealu i skuteczny atak Bieńka.

Nasi siatkarze wysoko wygrali czwartą partię

Rozpoczął się tie-break, który miał zdecydować, kto wygra to starcie siatkarskich gigantów. Biało-czerwoni popisali się od razu fenomenalną akcją w obronie. Leon podbił piłkę nogą, a Michał Kubiak wyciągnął ją za bandami reklamowymi. Punkt dla Polski, jednak później to Brazylia wyszła na prowadzenie 8:4. Jednak nasi nie zwiesili głów. Pojawiły się skuteczne obrony i szanse do kontr - okazje wykorzystał Kubiak, ale Muzaj i Leon popełnili błędy. 10:12 - było blisko, ale zbyt daleko. Rywal nie dał się dogonić.

Polska - Brazylia 2:3 (25:19, 23:25, 19:25, 25:16, 11:15)