Odsłuch nagrania pozwala na wgląd w diametralnie inne kulisy uprawiania polityki niż to, co słyszeliśmy na podsłuchach z „Sowy i Przyjaciół” czy równie luksusowego „Amber Room”, gdzie w atmosferze wzajemnego zrozumienia politycy z pierwszych stron gazet snuli swoje rozważania na temat Polski, Polaków i własnego do nich stosunku. Jest jednak tamtych taśm logicznym dopełnieniem. „Taśma Neumanna” to nie luksusowe wnętrza i wzajemne poklepywanie się sytych ludzi władzy. To raczej zapis z wezwania na dywanik, podczas którego ważna persona „z Warszawy” instruuje podległych sobie działaczy z regionu. Knajacki język byłego wiceministra zdrowia, jego pogarda i cynizm (opinie o KOD czy ściganych przez prawo ludziach PO), a także wydawane przez niego dyrektywy i zalecenia brzmią jak zapis z rozmowy mafijnego bossa, który przyjechał „w teren” i stawia warunki lokalnym watażkom. Czymże jest bowiem sformułowanie: „Kto nie z nami, ten przeciwko nam” czy najbardziej chyba skandaliczne, sprowadzające się do: „Możemy was chronić przed sądami”? Atmosfera rozmowy, jej język i wnioski, które stawiano, sprawiają, że słucha się tego jak gangsterskiego audiobooka, gdzie do wypełnienia obrazu mafijności brakuje jedynie, by Neumann rozdał swoim ludziom brudne pieniądze i broń. Opublikowana przez serwis TVPinfo „taśma Neumanna” jest swoistym postscriptum do afery taśmowej, która przed kilkoma laty stała się gwoździem do trumny dla rządzącej osiem lat ekipy PO-PSL. Czy nowe nagranie, pokazujące, jak ugrupowanie Grzegorza Schetyny funkcjonuje „w terenie”, odegra podobną rolę? Cóż, jeśli tak się stanie, to jedynie dzięki publicznym mediom oraz m.in. Strefie Wolnego Słowa. Sposób, w jaki media III RP niemal natychmiast zaczęły rozmydlać i ukręcać sprawie łeb, wymaga jednak osobnego tekstu.