Dzisiejsza sprawa dotyczy jego działalności około reprywatyzacyjnej. Pociej chwalił się, że napisał poprawkę, która przekazała w ręce handlarzy roszczeniami i rzekomych spadkobierców setki milionów złotych "odszkodowań" za reprywatyzacje. Jak wiemy z działalności komisji i aktów oskarżenia odszkodowania w Warszawie dla lobby reprywatyzacyjnego przyznawano na piękne oczy na prawo i lewo. Co ciekawe Pociej prowadził wraz z mecenasem Dubois kancelarie, która specjalizowała się w reprywatyzacji. Gdy został senatorem swoje udziały w kancelarii przepisał na swoją 75 letnią matkę...
- pisał jeszcze przed rozprawą Jan Śpiewak.
 
 

Sylwetce senatora Aleksandra Pocieja przyjrzała się również na łamach dzisiejszej „Gazety Polskiej  Codziennie” Dorota Kania:

Senator Pociej, zanim został politykiem PO, był członkiem warszawskiej palestry, podobnie jak jego ojciec Władysław, który według akt znajdujących się w IPN był zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Lucky”.


Przed wejściem w politykę Aleksander Pociej wraz z Jackiem Dubois był wspólnikiem znanej warszawskiej Kancelarii Adwokackiej Pociej, Dubois i Wspólnicy. Od roku 2006 kancelaria Pocieja reprezentowała Platformę Obywatelską przed sądami – m.in. byłą posłankę PO Beatę Sawicką oskarżoną o korupcję. Mec. Pociej wpłacił za nią nawet 300 tys. zł kaucji – jak stwierdził – z własnych pieniędzy. W 2008 r. prasa ujawniła, że ta kancelaria dostała zlecenie na obsługę państwowej spółki Narodowe Centrum Sportu. Roczny kontrakt miał opiewać na 600 tys. zł.