Najwyraźniej polityczne deklaracje Wałęsy musiały wzbudzić niemałą konsternację w szeregach totalnej opozycji, bowiem były prezydent postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości i wytłumaczyć się ze swojego zachowania. Okazuje się, że Platforma Obywatelska cały czas jest dla niego partią szczególną, a PSL? Cóż Ludowców Wałęsa poparł... tylko na chwilę.

„Poparłem i popieram PO, jako dziś jedyną zorganizowaną siłę polityczną, która ma szansę zawrócić z drogi szaleńców z PiS. Nie atakowałem PO, natomiast wykazywałem jak doszło do popierania PiS. Widząc problemy PSL chciałem podać im pomoc. To są prawdziwe motywy moich poczynań”.
- napisał Wałęsa.

We wtorek Wałęsa deklarował poparcie dla prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza. Później jednak swój wpis z Facebooka usunął.

„Wobec ostatnich, prezentowanych wyników różnych sondaży; Proszę publicznie PO, o zwolnienie mnie z danego publicznie słowa, że będę głosował na PO. Chcę wesprzeć Kosiniaka–Kamysza!”
- pisał na Facebooku Wałęsa.

W dalszej treści usuniętego wpisu przekonywał, że nie może sobie wyobrazić, by „tak zdolny polityk jak Kosiniak-Kamysz, jak i ludzie wsi z „Jego zorganizowania” nie mieli miejsca w parlamencie”. Później skasował wpis.

Dwa dni wcześniej Wałęsa na konwencji Koalicji Obywatelskiej mówił:
„Popieram was i będą na was głosował, nie widzę innej siły politycznej, która byłaby w stanie poprowadzić Polskę właściwie, z małymi mankamentami”.

Widząc, jak szybko Lech Wałęsa potrafi zmieniać zdanie, nietrudno sobie wyobrazić, jakie nastroje musiały panować w ostatnich dniach w szeregach opozycji.