Ocenia się że pozbawionych dopływu prądu zostało ponad milion osób, głównie w północnej części stanu.

Ten środek ostrożności zdezorganizował jednak codzienne życie. W supermarketach i sklepach ze sprzętem domowym tworzyły się długie osób kupujących latarki, baterie, przenośne lodówki i kuchenki gazowe.

Na ulicach przestały działać sygnalizatory co znacznie skomplikowało ruch samochodowy na skrzyżowaniach i powodowało tworzenie się korków. Zamknięto szkoły i uczelnie wyższe, a także biura. Wiele firm zawiesiło działalność.

Pastwą olbrzymich pożarów w ciągu ostatnich dwóch lat padło tysiące domów i olbrzymie połacie lasów. Szybkiemu rozprzestrzenianiu się żywiołu sprzyjały silne wiatry. Były też ofiary śmiertelne a z płomieniami walczyły tysiące strażaków.

Władze przypuszczają, że niektóre pożary były spowodowane umyślnymi podpaleniami, ale znaczną ich część powodowały - jak ustalono - zerwane przez wiatr przewody energetyczne.

Tegoroczne okresowe wyłączenia prądu mogą potrwać - jak się ocenia - nawet wiele dni, w zależności od prognoz meteorologicznych.

Dostawca energii - firma Pacific Gas &Electric Co. - tłumaczy, że musiała zdecydować się na taki krok ponieważ pożary z ubiegłych lat spowodowały, że znalazła się na skraju bankructwa. Musiała bowiem zwracać ubezpieczycielom znaczne sumy za zniszczone domy.