Specjaliści od wiedzy ezoterycznej proponują szeroką gamę usług. Związki, seks, miłość. Problemy z pracą lub w pracy. Remedia na samotność. Porady w sprawach biznesowych. Nawet horoskop dla ulubionego zwierzaka. Ten, kto chce by mu postawić horoskop musi podać datę urodzenia i imię. Jakie? Mruczuś, Reksio czy Puchatek…

Powiem Ci, jak mi powiesz

Szukający porady telewidzowie rzadko kiedy zdają sobie sprawę z tego, że są sprytnie manipulowani. Prowadzący program, mimo że zastrzega, że poza standardowymi danymi nie potrzebuje żadnej dodatkowej wiedzy o kliencie, chytrze stawianymi pytaniami zdobywa informacje – ten związek to jakaś sprawa z nieodległej przeszłości, prawda? – w pana otoczeniu jest starsza kobieta, która panu źle życzy. Nie? Ależ jest, tylko Pan o tym jeszcze nie wie. 

Telefoniczne porady nie są drogie. Od trzech do czterech, pięciu złotych za minutę. To niewiele, jeśli rzeczywiście się wierzy, że to pomoże na wszystkie troski, wątpliwości i problemy. 

Wróżbici stosują też oddziaływające na wyobraźnię rytuały. Jeden z wróżących ustawił na stoliku ponad metrowy wizerunek Światowida i doradzał klientom, by pozbyli się zabobonów i przesądów wpajanych przez Kościół. Inni – przeciwnie. Korzystają z tarota „anielskiego”, odwołują się do aniołów stróżów i archaniołów. To ma uspokoić dzwoniących, że nic złego się nie dzieje. Że te praktyki mają jakieś (ale jakie?) umocowanie w dziedzinie wiary.

Świadomie, czy nie celebryci od czarów i marów działają w myśl popularnej od niepamiętnych czasów prawdy marketingowej: ludzie to lubią, ludzie to kupią, byle na chama, byle głośno, byle głupio. Pani na ekranie telewizora topi jajko w szklane wody, informując dzwoniącą, że dzięki temu opuszczą ją „złe energie”. Inna wali w metalowe dzwonki i misy w tym samym zresztą celu. Ktoś marzy o wygranej w toto lotka lub innej grze liczbowej? Nic prostszego. Wróżka czy wróż wytypują „pewne numery”. Podobno zdarzają się telefoniczne podziękowania od właścicieli wygranych losów. Tak przynajmniej twierdzą wróżący. Wystarczy świecę posmarować olejem lub obsypać cynamonem, żeby zapewnić sobie bogactwo. Można to zrobić w domu. Nie działa? Może następnym razem się uda. 

Język wtajemniczonych

- Teraz wzmocnimy pańską energetykę, wzmocnimy pewność siebie i umiejętność podejmowania wyborów i decyzji. – Naruszenie integracji ciała pod względem medycznym oznacza operację a „zablokowanie energetyki przez samego siebie”? właściwie nie wiadomo co oznacza ale brzmi bardzo poważnie. Niektórzy „doradcy duchowi” odmawiają wróżb w sprawach zdrowia, bo przecież nie są lekarzami. Po czym z ogromną pewnością siebie wskazują organy, na które dzwoniący powinien zwrócić uwagę, bo „widzą aurę a choroba to jej zanieczyszczenie”. „Widzą” też, że dany lekarz jest nieodpowiedni i trzeba go zmienić. Jakie to może mieć konsekwencje dla pacjenta? Oczywiście jak najlepsze. Każda operacja czy kuracja będzie udana… 

Za to w sprawie uczuć można sobie poużywać – To nie jest odpowiedni partner. To taki zabawowy facet. On Panią zdradzi. Albo – To jest materialna kobieta, zależy jej na pieniądzach, nie na Panu – Ale ja nie mam pieniędzy – słychać skonfundowany głos – ale może Pan mieć – pada niefrasobliwa odpowiedź. 

Miłe złego początki

Jadwiga Z. emerytowana nauczycielka biologii ze Śląska dwa lata temu, nie mogąc spać, zadzwoniła do nocnej wróżki. Dowiedziała się, że ma „zaburzoną energetykę układu pokarmowego”. Poszła do lekarza. Ten zlecił badania. Nic nie wykazały. Poszła do drugiego i trzeciego z tym samym skutkiem. Telefony do duchowego doradcy stały się jej praktyką. Potrafi dzwonić nawet dwa lub trzy razy w ciągu nocy. – Zupełnie nie rozumiem, jak mama – mówi jej syn – osoba racjonalna i do tej pory trzeźwo myśląca mogła tak… no nie chcę powiedzieć zwariować. Ale jak to określić? Mama robi jakieś przedziwne rytuały, przestawia meble na miejsca, z których emanuje „dobra energia”. Prawie całą emeryturę wydaje na telewróżki, gromadzi jakieś magiczne czasopisma i gadżety. Co gorsza próbuje wciągnąć w ten proceder moją rodzinę. 

Gdy zawiązała mojemu nowonarodzonemu synkowi czerwoną wstążkę na rączce, nie wytrzymałem. Powiedziałem jej, że takie praktyki są grzeszne i że powinna iść do spowiedzi. Bardzo się na mnie obraziła. Nie widzi żadnej sprzeczności między wiarą w Boga a wiarą w praktyki magiczne. 

Jednak tak sprzeczność istnieje. Pismo Święte mówi o tym wyraźnie i nie pozostawia żadnych wątpliwości. – Nie pozwolisz żyć takiej, która oddaje się czarom – czytamy w Księdze Wyjścia (22,15), a w Księdze kapłańskiej (19,26) – nie będziecie uprawiać wróżbiarstwa, nie będziecie uprawiać czarów. Zaś św. Paweł maga Elimasa nazywa po prostu „synem diabelskim pełnym wszelkiej zdrady i wszelkiej przewrotności” (Dz. 13,10-13). 

I to należy pamiętać nim zadzwoni się do takiego rozrywkowego programu. A porady duchowej szukać można i należy w gabinecie psychologa i w konfesjonale.