Sztuka może prowokować, ale w sensie twórczym, kreatywnym. Może być stawianie trudnych pytań, można iść na pograniczu pewnych zdroworozsądkowych czy zabezpieczających podstawowe potrzeby ludzkie ustaleń, ale na pograniczu – nie można ich przekraczać. Teza o tym, że wszystko wolno, to przekroczenie – na to mojej zgody nie ma

 – mówił wicepremier, który w środę w Łodzi na zorganizowanym przez Stowarzyszenie Muza Dei Kongresie Kultury Polskiej uczestniczył w panelu dyskusyjnym "Kultura Fundamentem Narodu".

Jak zauważył Gliński, w ciągu czterech lat był w Polsce deficyt poważnej rozmowy o kulturze.

Jest olbrzymia presja, niszczono możliwość spokojnej, racjonalnej debaty – poprzez stosowanie techniki paniki moralnej

 – dodał.

Podczas debaty, którą prowadził Jan Pospieszalski z udziałem m.in. dyrektora Narodowego Centrum Kultury Rafała Wiśniewskiego, aktora Dariusza Kowalskiego, wydawcy Bogdana Kiernickiego i dominikanina Andrzeja Bujnowskiego, wicepremier wystąpił w obronie wolności w sztuce.

Wolność jest niezmiernie potrzebna do rozwoju, do kreatywności, natomiast wolność ma granice. Jesteśmy w stanie je definiować, m.in. podstawową granicą jest wolność drugiego człowieka

 – podkreślił.

Zdaniem wicepremiera w debacie publicznej dochodzi wciąż do odwracania znaczeń; stosowane są różnego typu narzędzia manipulacyjne, które mają zasłaniać rzeczywistą miarę rzeczy i wywoływać panikę moralną.

Następuje tabloidacja kultury współczesnej, za którą stoi relatywizm – zrównywanie wszystkiego z wszystkim. Nie było złego komunizmu, wszyscy byli w komunizmie. (…) Każda partia polityczna jest w równym stopniu odpowiedzialna za zło, które się w polityce dzieje itd. Zrównywanie wszystkiego powoduje, że nic nie jest ważne, bo niszczy się wszystko – autorytety i wartości

 – mówił.

Wyraził opinię, że kultura wymaga wysiłku ciągłego hierarchizowania i kłócenia się o wartości oraz priorytety. "Możemy różne kryteria tej ważności ustalać – pragmatyczne, duchowe, transcendentne, ale są jakieś kryteria i rozmawiajmy o tym" – wyjaśnił.

Jak zaznaczył, relatywizmowi należy się sprzeciwiać.

Jest on destrukcyjny dla instytucji, które kochamy i które przez lata okazały się skuteczne dla zaspokajania naszych potrzeb duchowych i materialnych, jak np. rodzina. Dlaczego walczymy o właściwą miarę rzeczy i właściwe nazwy? Bo one są przez praktykę życia społecznego sprawdzone i akceptowane

 – podkreślił.

Według Glińskiego żyjemy w świecie, gdzie z języka można zrobić wszystko i często dochodzi do odwrócenia znaczeń. Wicepremier zastanawiał się również, czy taki stan nie jest spowodowany brakiem dostatecznie pogłębionych debat o kulturze i zauważył, że ich funkcję przejęła publicystyka, która bardzo rozwinęła się w ciągu ostatnich czterech lat i stała się bardziej pluralistyczna.

Jestem za wolnością, która jest niezbywalna, ale musimy pamiętać, gdzie są jej granice. Jest taki przedstawiciel partii opozycyjnej, który mówi, że nie ma ograniczeń w wolności artystycznej. Z takim absurdem trudno się zgodzić, bo wszędzie są ograniczenia, także wynikające z wyborów moralnych i zdrowego rozsądku

 – powiedział.

Zdaniem ministra, teza o nieograniczonej wolności artystycznej wypowiedzi jest mocno forsowana i w związku z tym w kraju występują niepokojące zjawiska zastępowania kultury przez różnego typu prowokacje i agresywne ataki.

Są tzw. artyści i prowokatorzy, którzy wręcz formułują to w swoim programie paraartystycznym, że ich celem jest skłócanie, dzielenie i atakowanie ludzi. Ja się z tym nie zgadzam – to nie jest celem sztuki

 – mówił.

Kongres Kultury Polskiej – Kultura Jutra to jednodniowa konferencja, zorganizowana w Łodzi przez Stowarzyszenie Muza Dei. Jej celem było stworzenie przestrzeni spotkania dla ludzi, zajmujących się szeroko pojętą kulturą. Wydarzenie dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu "Kultura – Interwencje 2019".