"Wybory, które odbędą się w najbliższą niedzielę są jeszcze ważniejsze niż te, które odbyły się w maju. Tamte były ważne, wybieraliśmy naszą reprezentację do Parlamentu Europejskiego, ale te wybory zdecydują, kto będzie rządzić przez cztery lata i jak będzie wyglądała Polska za lat 10. Ostatnie wybory europejskie zakończyły się naszym olbrzymim sukcesem, obaliliśmy mit, że wysoka frekwencja nie służy prawicy. Mieliśmy frekwencją dwukrotnie wyższą niż pięć lat wcześniej, a uzyskaliśmy rekordowe poracie dla listy PiS, Zjednoczonej Prawicy"

- mówił Bielan na konferencji prasowej w Bydgoszczy.

Europoseł podkreślił, że marzy mu się frekwencja ponad 60-proc., a także liczy na ponad 45-proc. poparcie, co pozwoliłoby PiS utrzymać samodzielną większość. Dodał, że to pozwoliłoby też uniknąć pewnego chaosu politycznego, który w Polsce powstanie, jeżeli obecna opozycja będzie próbowała zbudować koalicję rządową.

Taka koalicja na Zachodzie często ze względu na różnice programowe nazywana >>tęczową<<, czyli koalicja od skrajnej lewicy, od pana Zandberga, Biedronia przez centrolewicą, jaką stała się Platforma, po PSL i Pawła Kukiza w momencie kiedy skończyłoby się paliwo antyrządowe, antyprawicowe, antypisowskie musiałaby podejmować szereg decyzji gospodarczych, światopoglądowych czy dotyczących polityki zagranicznej, których liderzy mają skrajnie różne opinie i zdania"

- ocenił.

Adam Bielan zaznaczył, że to oznaczałoby powrót do scenariusza znanego z lat 90. - kłótni koalicyjnych i zrywania koalicji, a zasługą prawicy przez ostatnie cztery lata jest stabilizacja na scenie politycznej.

Według Bielana Grzegorz Schetyna coraz bardziej koncentruje się na utrzymaniu swojej pozycji, a jego decyzje dotyczące kształtu list wyborczych i charakteru kampanii wyborcze świadczą, że przygotowuje się na kampanię wewnętrzną w Platformie Obywatelskiej po wyborach.

W przekonaniu europosła PO nie ma szans po wyborach rządzić samodzielnie, a jeśli chciałby rządzić musiałby budować bardzo egzotyczne koalicje ze skrajną lewicą, Pawłem Kukizem, PSL, a może nawet z Konfederacją, której jedynym spoiwem byłaby niechęć do Zjednoczonej Prawicy.

Bielan poprał kandydata Sejmu Marcina Wrońskiego, zajmującego siódme miejsce na liście PiS w okręgu bydgoskim. Mieszka on w Inowrocławiu, pracuje w Bydgoszczy, gdzie jest dyrektorem Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa.